06/05/2026

#007 Czarodziejskie nowinki: 3/4 marca, kwiecień i odrobina maja 2026

| | 0 komentarzy

Witajcie, Świergotniki!
Zapraszam na kolejne nowinki z uniwersum Harry'ego Pottera! Tym razem opóźnione jeszcze bardziej, ale to nie ma znaczenia, bo w końcu są. Jak pewnie zauważyliście, zaszły tutaj pewne zmiany. Przede wszystkim dodałam licznik, który będzie odliczał nam dni do 25 grudnia! Wystrój też się zmienił na jednokolumnowy i doszły  latające klucze, które zaprowadzą Was do podstron bloga. To dopiero początek, bo szykuję miejsce na blogu, które będzie niewidoczne dla mugoli, ale prawdziwi czarodzieje na pewno je znajdą! Ale to dopiero za jakiś czas! Wróćmy do teraźniejszości. Ostatnie tygodnie to był totalny rollercoaster przeróżnych emocji. Kolejne zapowiadają się na również niesamowicie magiczne i ekscytujące. Przypomnijmy więc sobie, co się działo, bo serial mógł przyćmić niektóre inne wspaniałe nowości. Mam nadzieję, że czymś Was zaskoczę! Zapraszam serdecznie do lektury!

***


Zaczniemy od naszego podwórka i w sumie najświeższej informacji, jaka pojawi się w tym poście. Wydawnictwo Media Rodzina opublikowała zapowiedź książki Harry Potter i Czara Ognia z polską okładką autorstwa Kai Bajowskiej. Czwarta część będzie miała oficjalną premierę 3 czerwca. Coraz piękniejsze te okładki i jestem bardzo zadowolona, że Pani Kaja wybiera takie nieoczywiste i oryginalne sceny na okładki oraz do ilustracji rozdziałów. To sprawia, że ta seria jest wyjątkowa! Książkę w przedsprzedaży można kupić przez Empic.com oraz stronę wydawnictwa Media Rodzina



***


Wydawnictwo Znak po przerwie wraca z wydaniem kolejnej książki okołopotterowej. Tym razem zapowiedzieli Magiczne uczty Harry'ego Pottera. Przepisy, dekoracje i pomysły na czarodziejskie imprezy. Oficjalny przewodnik prosto z filmowego świata autorstwa Jennifer Carrol. Za wydanie odpowiedzialne jest Znak Literanova, a premierę zapowiedziano na 20 maja tego roku. Książka będzie liczyła 192 strony. Dostępna jest już w przedsprzedaży na stronie wydawnictwa oraz empik.com. Poniżej umieszczam opis wydawcy. 

Przygotuj się na niezwykłą przygodę!
Nie potrzebujesz różdżki ani tajemnych zaklęć, by na nią wyruszyć! 
Stwórz świat Harry’ego Pottera  w swoim domu. Wyczaruj najlepsze urodziny, wesele
i imprezę halloweenową, zorganizuj wieczór filmowy z przekąskami dla prawdziwych czarodziejów albo po prostu spróbuj ulubionego ciasta Wiktora Kruma!
Ta książka pokazuje, jak zamienić każdy dzień i każdą okazję w fantastyczne wydarzenie bez angażowania wedding plannera ani zespołu skrzatów domowych.
Ten oficjalny, licencjonowany przewodnik po przyjęciach, zabawach i przepisach rodem z Hogwartu to prawdziwa skarbnica pomysłów dla początkujących i doświadczonych organizatorów, mugoli oraz dla każdego rodzica, który chce spełniać marzenia – swoje i swojego dziecka – przez cały rok!
Niech Twój dom stanie się miejscem, w którym dzieci czują się jak w szkole czarodziejów, a Ty odkrywasz radość i magię ukryte w codzienności. Bo  wyjątkowa atmosfera nie potrzebuje okazji – każdy moment jest dobry, by tworzyć wspomnienia, które zostaną na zawsze.
Prawdziwa magia zaczyna się w wyobraźni – i w twoim domu!

***


W ubiegłym miesiącu otrzymaliśmy podgląd okładki ilustrowanej edycji Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi. Autorem jest niesamowity Levi Pinfold, który zastąpił Jima Kaya, ilustratora poprzednich pięciu tomów tej edycji. Książka w języku angielskim jest już dostępna w przedsprzedaży przez wydawnictwo Bloomsbury. Premiera zapowiedziana jest na 6 października tego roku. Już wiadomo, że pojawi się również w polskiej wersji językowej, jednak wydawnictwo Media Rodzina nie ogłosiło jeszcze dokładnej daty polskiej premiery.  Można jednak zakładać, że nastąpi ona tego samego dnia, co brytyjska, ponieważ strona franczyzy ogłosiła tę premierę jako międzynarodową.

A co dokładnie znajdziemy w środku? Na pewno zobaczymy dom Dursleyów przy Privet Drive 4 oraz szczyt wieży Astronomicznej. Nie zabraknie również postaci, które nie zostały wcześniej przestawione, w tym profesora Flitwicka czy Narcyzy Malfoy. Pojawią się również ci nowi, jak profesor Slughorn. Dodatkowo opublikowano parę grafik promocyjnych, które na pewno znajdą się w środku. Od razu rzuca się w oczy dbałość o szczegóły, jak na przykład podbite oko Hermiony w scenie, w której otrzymują wyniki z SUMów, czy wystające włosy spod kapturów Narcyzy i Bellatriks, które umożliwiają identyfikacje tych dwóch postaci. Od razu rzuca się w oczy mroczniejszy klimat i świetna praca światłem. Jestem oczarowana pracami Pinfolda, więc tym bardziej nie mogę doczekać się tej książki!




Ciekawym aspektem jest też forma w jakiej zapodano nam materiały promocyjne nowego wydania szóstej części. Na ich potrzebę została ręcznie zrekonstruowana misa, w której znajdował się eliksir rozpaczy. Lubię takie zaangażowanie i cieszę się, że zdecydowali się podzielić również zdjęciami zza kulis. Ekipa filmowa Canvas Productions z Kornwalii ręcznie odtworzyła kultową scenę z jaskini, wykorzystując starą misę, drewno oraz barwioną żywicę. Aby nagrać ujęcie, książka została obciążona kawałkami ołowiu i sklejona (wszystkie strony razem), żeby nie wypływała na powierzchnię. Zespół przygotował także własną "miksturę", która była wpompowywana do misy za pomocą węża.






***


Od 10 marca na Audible można już słuchać Harry'ego Pottera i Zakonu Feniksa w formie słuchowiska. Łączny czas słuchania to 26 godzin i 39 minut. Od 14 kwietnia na platformie dostępna jest już przedostatnia część, czyli Książę Półkrwi, a 12 maja zostanie udostępniona już ostatnia część, czyli Insygnia Śmierci. To fenomenalny projekt i naprawdę stawia eksplorację świata tych niesamowitych książek na inny magiczny poziom. Ogromnie polecam każdemu, bo to przepiękna przygoda, która pomaga odkryć Harry'ego Pottera na nowo, a już zwłaszcza jeśli dawno sięgaliście po książki i macie w głowach bardziej obraz filmów.


***

A skoro mowa o Harry Potter: The Full-Cast Audio Editions, to nie zabrakło również wywiadów z aktorami. Sporo zostało przeprowadzonych tych mniejszych, które Audible opublikowało u siebie na instagramie, więc postanowiłam je przetłumaczyć i tutaj udostępnić. Bardzo lubię poznawać perspektywę osób, które pracują nad tym projektem. Natomiast łapiąc TEGO świstoklika przeniesiecie się do sekcji pytań z Cush Jumbo (narratorką słuchowiska), a TUTAJ z Arabellą Stanton (Hermioną Granger), Frankim Treadewayem (Harrym Potterem) oraz Maxem Lesterem (Ronem Weasleyem).
 


James McAvoy jako Alastor Moody
Minęło kilka lat, odkąd ostatnio czytałem książki. To, co zamierzałem zrobić, było prawdopodobnie "dojrzałe" we mnie już lata temu.

Jak podszedłeś do podkładania głosu pod tak ikoniczną postać?
Próbowałem sprawić, żeby brzmiał starzej ode mnie. Chociaż prawda jest też taka, że kiedy Harry spotyka go po raz pierwszy, jego postrzeganie kogoś w moim wieku byłoby takie, że jestem już dinozaurem. Wiesz, o co mi chodzi? Jestem takim starym gościem. Więc próbowałem, żeby brzmiał trochę starzej - jego głos jest głębszy niż mój, zrobiłem go bardziej chropowatym. Nie sądzę, żeby był z natury agresywny, ale jest reaktywny, a to czasami może być odbierane jako agresja.

Jaka była twoja ulubiona scena do nagrania?
Kiedy pokazuje Harry’emu zdjęcie Zakonu Feniksa - widać wtedy jego łagodniejszą stronę, ale też to, że to jest dla niego naprawdę ważne: nie tylko utrzymać tego chłopaka przy życiu, nie tylko pomóc mu wygrać, ale faktycznie przekazać mu: ci ludzie byli dla mnie ważni i chcę się tym z tobą podzielić. To jest naprawdę piękne.


Keira Knightley jako Dolores Umbridge
Ona nienawidzi Harry’ego. Jest taki prawy i taki irytujący - i gdyby wszyscy mogli być bardziej jak Draco Malfoy.

Jak opisałabyś Dolores Umbridge?
Umbridge jest... staram się nie powiedzieć po prostu "psychopatyczną czarownicą". Myślę, że jest rygorystyczna. Jest kimś, kto wierzy w zasady. Jest żądna władzy i trochę, jeśli nie całkowicie, zakochana w Korneliuszu Knocie.

Czy masz coś wspólnego z Dolores Umbridge?
O! Czy mam coś wspólnego z Dolores Umbridge? Jest we mnie coś psychotycznego tuż pod powierzchnią. To wyszło bardzo szybko. Muszę powiedzieć, że byłam w stanie bardzo szybko wejść w swoją wewnętrzną Dolores.

Jak podeszłaś do podkładania głosu pod tak ikoniczną postać?
Musi mieć wysoki głos, ale to też może być bardzo irytujące. Więc to trochę takie... chodzenie po linie. Wiesz, trzeba wejść trochę wyżej i upewnić się, że potrafi być bardzo słodka, ale jednocześnie mieć tę jakość, że nagle może być naprawdę taka: "to ja tu rządzę!". Myślę, że ludzie to pokochają.

Oczywiście chciałabym być w Gryffindorze. Gram profesor Umbridge, więc może powinnam powiedzieć Slytherin.

Jaka była twoja reakcja na obsadzenie w tej roli?
Byłam bardzo podekscytowana, kiedy zaproponowano mi podkładanie głosu za Dolores Umbridge. To nie jest postać, którą normalnie bym dostała do zagrania. Po części dlatego, że jest opisywana jako podobna do ropuchy, a jak dotąd nikt mnie tak nie opisał, więc to miłe z ich strony.

Gdyby nie ta postać, komu najbardziej chciałabyś podkładać głos?
Mmm... Za Syriusza Blacka. Jest trochę romantyczny, w taki dziwny, trochę tragiczny, heathcliffowy sposób. Więc jeśli to jest coś dla mnie, to on to spełnia.

Jaka była twoja ulubiona scena do nagrania?
Pierwszy raz, kiedy zostałam porwana przez centaury. Jedna rzecz to, jak to wygląda - „aaah!”, wiesz - ale kiedy próbujesz nadać temu głos, jak to właściwie brzmi, to było całkiem interesujące.

Kiedy zostałaś fanką "Harry’ego Pottera"?
Właściwie pamiętam dokładnie, kiedy to było. Pracowałam na Słowacji, miałam jakieś 17 lat i była naprawdę zła pogoda, więc dosłownie siedziałam w pokoju hotelowym i z rozkoszą czytałam, chyba, pierwsze cztery książki. To było jak znalezienie się w niebie.


Gemma Whelan jako Pomona Sprout
Byłam bardzo, bardzo zaangażowana w swoje wykonania jako profesor Sprout.

Do którego domu w Hogwarcie byś należała?
Gdybym była w Hogwarcie, bardzo chciałabym być w Hufflepuffie. Myślę, że zawsze czułam pewne powinowactwo z mentalnością i dziwactwem Hufflepuffu. Tak, zdecydowanie jestem Puchonem na wskroś. Dobra obsada.

Jaka jest twoja ulubiona kwestia z audiobooków?
Podobało mi się słowo "bubotuber" (czyrakobulwa) i nauczenie się, jak to poprawnie wymawiać.

Gdyby nie ta postać, to za kogo chciałabyś podkładać głos?
Hagrid jest po prostu najlepszy, kropka. Jest przyjacielem wszystkich. Kimś, do kogo wszyscy idą, takim doradcą. Naprawdę reprezentuje ciepło, serce i poczucie bezpieczeństwa. Zawsze bardzo podobały mi się jego wątki.


Jaxon Knopf jako Harry Potter (4–7)
Czuję się, jakbym właśnie wypił fiolkę Felix Felicis.

Jaki moment zza kulis zawsze zapamiętasz?
Podczas tej pierwszej sesji, takiej "chemicznej", z Niną jako Hermioną i Rhys’em jako Ronem, było bardzo fajnie. Co szczególnie pamiętam, to że wszedłem do pokoju bardzo zdenerwowany. Ale złapaliśmy się za ręce i krzyknęliśmy: "Expecto Patronum!". I to było naprawdę dobre przełamanie lodów, pozwoliło mi poczuć się swobodnie i po prostu być sobą.

Co kochasz w podkładaniu głosu Harry’emu Potterowi?
Jest kilka rzeczy. Po pierwsze, uwielbiam to, jak ekscytująca jest ta postać i jak szeroki zakres rzeczy robi. Kolejna rzecz to chyba jego złość, bo okazuje ją zupełnie niż ja, tak myślę. Czasem fajnie jest sobie pokrzyczeć, wiesz? Wszyscy tak bardzo kochają Harry’ego Pottera, a możliwość tworzenia czegoś, co ludzie kochają, jest dla mnie naprawdę ważna.


Leo Woodall jako Bill Weasley
Nie było żadnej opcji, żebym nie chciał mieć w tym jakiegoś udziału.

Jaka była twoja reakcja na obsadzenie jako Bill Weasley?
To było bardzo ekscytujące. Ten mały dzieciak we mnie skakał z radości. Nie wiedziałem, że to się wydarzy, więc to samo w sobie było ekscytujące. To była po prostu ogromna przyjemność zanurzyć się w świecie "Harry’ego Pottera".

Jak opisałbyś Billa Weasleya?
Jest trochę cool i tajemniczy. Trochę po prostu pojawia się i znika. Jest trochę bohaterski. Większość jego rodzeństwa, jak Fred i George, może trochę się z niego nabijać, ale większość naprawdę na niego patrzy z podziwem. Ma taki przytulny klimat starszego brata.

Jak podszedłeś do podkładania głosu pod tak ikoniczną postać?
Ciekawą kwestią był akcent West Country, który został narzucony Weasleyom i u każdego Weasleya jest trochę inny... U Artura jest bardzo wyraźny. Myślę, że u pani Weasley jest dużo subtelniejszy. A w przypadku Billa, ponieważ jest, no wiesz, raczej podróżnikiem i trochę starszy, chcieli, żeby było go właściwie jak najmniej. Wprowadziliśmy go w słowach typu "passing", "ask", "bath", "pass", w zasadzie w każdym słowie, które ma takie brzmienie. Taki lekki akcent West Country, odrobina - i to wszystko. 


Bill Nighy jako Horacy Slughorn
Jak podszedłeś do podkładania głosu pod tak ikoniczną postać?
Zasadniczo jak do każdej innej pracy aktorskiej - wymaga to dużo przygotowań. Wysyłałem nagrania głosowe do mojego reżysera, więc zanim dotarłem do studia, wszyscy byliśmy zgodni, że głos, którego postanowiłem użyć, jest odpowiedni i że zaczynam z dobrego miejsca.

Co może zaskoczyć fanów w procesie nagrywania?
Mam tendencję do machania rękami i wpędza mnie to w kłopoty, bo jeśli mam na sobie szeleszczącą koszulę, to kończy się na tym, że trzeba nagrywać jeszcze raz. I zdziwiłbyś się, ile koszul jest głośnych - ale tak już jest, kiedy stawia się mnie przed mikrofonem. To całkiem ciężka praca.

Jaka była twoja ulubiona scena do nagrania?
Była scena, w której Hagrid i ja upijamy się i śpiewamy piosenkę. Nieszczególnie lubię śpiewać, bo nie jestem w tym dobry, ale to była dobra zabawa, bo to głupkowata piosenka i byliśmy pijani.


Simon Pegg jako Artur Weasley
Krąży o mnie mit, że jestem rudy. Oczywiście nie powiedziałem im, że to nieprawda.

Jaka była twoja reakcja na obsadzenie jako Artur Weasley?
Byłem bardzo zadowolony. Harry Potter był dużą częścią mojego życia. Czytałem je jako dorosły. Często sięgałem po nie, kiedy nie czułem się najlepiej, bo to był piękny świat, do którego można było uciec i poczuć się bezpiecznie i szczęśliwie. Czuję się bardzo szczęśliwy, że mogę być jego częścią. Zagrać postać, którą zawsze naprawdę lubiłem i która przynosiła mi radość - to prawdziwa przyjemność. To jeden z takich "zataczających koło" momentów w moim życiu: gdyby ktoś cofnął się i powiedział: „Hej, pewnego dnia zagrasz tę postać”, odpowiedziałbym: „Naprawdę?! To super!”.

Jak opisałbyś Artura Weasleya?
Granie Artura to oczywiście przyjemność, bo to tak wspaniały człowiek. Jest niezwykle honorowy, niezwykle lojalny, kochający, potrafi być twardy, kiedy trzeba. To, co jest w nim fajne, to że jest częścią Zakonu Feniksa. Nie jest niezdarnym czarodziejem - jest Gryfonem, jest odważny.


Riz Ahmed jako Severus Snape
Jaka jest twoja ulubiona kwestia Snape’a?
Ma ich naprawdę dużo - takich świetnych, ciętych jednozdaniowych tekstów. Sposób, w jaki mówi "Potter". Sposób, w jaki to jest napisane - czujesz, że w tym jednym słowie są, powiedzmy, złożone emocje. To, jak można prawie zamienić słowo "Potter" w obelgę. To było fajne.


Kit Harington jako Gilderoy Lockhart
Myślę, że w każdym z nas jest trochę Gilderoya.

Jak podszedłeś do podkładania głosu pod Gilderoya Lockharta?
Przygotowywałem się do czytania takiej roli przez lata, bo tyle słuchałem tych książek. Jedyne, na czym mi zależało, to żeby nie kopiować za bardzo Stephena Fry’a i spróbować znaleźć własną drogę. Najważniejsze w nim jest to, żeby wejść i dobrze się bawić. On cały czas świetnie się bawi - uwielbia bycie Gilderoyem Lockhartem. To właściwie było moje główne zadanie.

Czy masz coś wspólnego z Gilderoyem Lockhartem?
Powiem tylko tyle: kiedyś, na początku, gdy zdobyłem już pewne uznanie jako aktor, próbując wejść do francuskiego klubu, mogłem powiedzieć słowa: „Je suis celebrity” ("Jestem celebrytą", oczywiście z błędem, bo poprawnie po francusku powinno to brzmieć: "Je suis une célébrité"). Moi znajomi nigdy nie pozwolili mi o tym zapomnieć.

Jaką rolę "Harry Potter" odegrał w twoim życiu?
Jestem z tego pokolenia, które miało 11 lat, kiedy Harry miał 11. Moja mama przeczytała jakąś recenzję tej książki i powiedziała: "O, to dobra rzecz, powinieneś to przeczytać". I przeczytałem, i jak wiele pokoleń, byłem oczarowany. A potem byłem wielkim fanem przez całe swoje nastoletnie lata.


Ruth Wilson jako Bellatriks Lestrange
Zła dziewczyna zawsze ma świetny, charakterystyczny śmiech, prawda?

Jaka była twoja reakcja na obsadzenie cię w roli Bellatriks Lestrange?
Byłam ogromnie zaszczycona, że poproszono mnie o podłożenie głosu postaci - zwłaszcza Bellatrix, bo wiem, że jest ulubienicą fanów. To także wielki honor być częścią świata "Harry’ego Pottera".

Jak opisałabyś Bellatriks Lestrange?
Jest trochę szalona, ale jednocześnie wrażliwa. Ma w sobie coś dziecinnego, a przy tym jest niezwykle okrutna i sadystyczna.

Jak podeszłaś do użyczenia głosu tak ikonicznej postaci?
Myślę, że kluczem było znalezienie jak największej liczby poziomów i warstw w jej głosie. Ta miłość i obsesyjne pożądanie wobec Voldemorta. Mroczniejsze, bardziej poważne tony w relacjach z siostrą i Snape’em, a także to, jak zachowuje się wobec Harry’ego. Bardzo podobało mi się odkrywanie wszystkich tych różnych stron jej osobowości. A ten jej charakterystyczny śmiech... uwielbiam go. To przyszło zupełnie naturalnie.

Która scena była najtrudniejsza do nagrania?
Przez cztery dni bez przerwy biegałam w miejscu, ciężko oddychając. Jest tam mnóstwo walk i bitew, więc ona cały czas gdzieś w tle krzyczy, wrzeszczy, śmieje się i unika zaklęć. To było znacznie bardziej fizycznie wymagające, niż się spodziewałam. Jednocześnie było to niesamowicie fajne doświadczenie.

***

A jeśli mielibyście ochotę posłuchać przykładowych fragmentów, to zapraszam serdecznie w poniższe odnośniki:

***


The New York Times uruchomił (jeszcze przed premierą Księcia Półkrwi) swoją pierwszą listę bestsellerowych audiobooków dla dzieci i została ona praktycznie przejęta przez serię Harry Potter autorwstwa J.K. Rowling, która zajęła aż 13 miejsc w zestawieniu. Na samym szczycie dominują nowe edycje z pełną obsadą aktorską (Full-Cast Audio Editions):
1. miejsce - Zakon Feniksa
2. miejsce - Czara Ognia
3. miejsce - Kamień Filozoficzny
4. miejsce - Więzień Azkabanu,
5. miejsce - Komnata Tajemnic
Co ciekawe, najwyżej uplasowała się właśnie najdłuższa część serii, czyli Zakon Feniksa, co wcale mnie nie dziwi!

Równolegle na liście obecne są także klasyczne audiobooki czytane przez Jima Dale’a. W jego interpretacji pojawiają się:
7. miejsce - Kamień Filozoficzny,
8. miejsce - Książę Półkrwi,
9. miejsce - Insygnia Śmierci,
11. miejsce - Więzień Azkabanu,
12. miejsce - Komnata Tajemnic,
13. miejsce - Zakon Feniksa,
14. miejsce - Czara Ognia.
Pokazuje to, że obie wersje, zarówno nowa z pełną obsadą, jak i klasyczna narracja Dale’a, funkcjonują równolegle i cieszą się dużą popularnością. Seria nadal trafia do nowych odbiorców, a jednocześnie pozostaje ważna dla starszych fanów, dla których głos Jima Dale’a wciąż jest nierozerwalnie związany z Harrym Potterem.

***


Kończąc temat książek, przechodzimy do sztuki teatralnej Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Spektakle  na Broadwayu z udziałem Toma Feltona jako Draco Malfoya zostają przedłużone do 1 listopada tego roku. Bilety są już w sprzedaży i można je nabyć TUTAJ. Dodatkowo Tom wygrał nagrodę iHeartRadio Music Awards 2026 w kategorii Najlepszy broadwayowski debiut właśnie za rolę Draco. Ogromne gratulacje! To jednak nie koniec plebiscytów tego typu. Ruszyły głosowania do Audience Choice Award. Tom jest nominowany w kategorii Ulubione zastępstwo (aktor) oczywiście za sztukę Harry Potter i Przeklęte Dziecko. Na liście w różnych kategoriach znaleźli się również Daniel Radcliffe (filmowy Harry Potter) oraz John Lithgow (serialowy Albus Dumbledore). Zagłosować możecie TUTAJ.


Jak już jesteśmy przy Tomie to warto odnotować, że na przestrzeni tych dwóch miesięcy pojawiły się dwa podcasty z jego udziałem. Pierwsza rozmowa miała miejsce w podcaście Happy Sad Confusion prowadzonym przez Josha Horowitza. Josh poruszył bardzo dużo tematów, zarówno związanych ze sztuką Przeklęte Dziecko, jak i serialem, fandomem czy filmową obsadą. Momenty o Harrym Potterze w języku polskim możecie przeczytać łapiąc TEGO świstoklika. Ogromnie polecam! Druga rozmowa Toma miała miejsce w Elvis Duran Show, ale jako że pojawiały się te same pytania i odpowiedzi to już darowałam sobie tłumaczenia.


***


Kanał Parade opublikował ciekawy materiał zza kulis broadwayowskiego Przeklętego Dziecka. Aidan Close (Scorpius Malfoy) oraz Emmet Smith (Albus Potter) oprowadzają gości po swojej garderobie w Lyric Theatre i zdradzają zakulisowe ciekawostki na temat spektaklu. Bardzo uroczy materiał! Powyżej macie filmik oryginalny, a łapiąc TEGO świstoklika będziecie mogli obejrzeć z polskimi napisami.

***


Coś powoli zaczyna się rusza w związku z drugą częścią gry Dziedzictwo Hogwartu. Po tym jak w listopadzie ubiegłego roku społeczność opuścił dotychczasowy menadżer, czyli Chandler Wood, w końcu po paru miesiącach zatrudniono nową osobę. Avalanche Software za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych poinformowało, że nowym menadżerem społeczności Dziedzictwa Hogwartu został niejaki Cody, który zostawił następującą wiadomość dla fanów gry na Reddicie:

Czy tak właśnie czuje się osoba, która dostaje list z Hogwartu?!

Cześć wszystkim! Mam na imię Cody, ale możecie mówić do mnie Vaknar. Z ogromną przyjemnością mogę się podzielić informacją, że niedawno dołączyłem do Avalanche Software jako nowy menadżer społeczności. W skrócie: jestem tu po to, żeby być pomostem między Avalanche a wami - społecznością "Dziedzictwa Hogwartu".

Na początek - kim w ogóle jest ten typ? Jestem chłopakiem ze Środkowego Zachodu USA, ale od kilku lat mieszkam w południowej Kalifornii. Korzystam z uroków życia przy oceanie, łapię fale, kiedy tylko się da, i ogólnie cieszę się plażowym klimatem. Od kilku lat pracuję jako menadżer społeczności w branży gier i, co chyba nikogo tu nie zdziwi, jestem fanem "Harry’ego Pottera"! Dorastałem, czytając książki, czekając pod kinami na premiery filmów, a teraz jestem mega podekscytowany, że mogę być częścią zespołu "Dziedzictwa Hogwartu".

Powiem szczerze - "Dziedzictwo Hogwartu" naprawdę wciągnęło mnie z powrotem do świata magii, i im dalej grałem, tym trudniej było się od tego oderwać. Nie będę udawał, że jestem już ekspertem, ale myślę, że jestem na dobrej drodze! Między samą grą, grzebaniem w lore i tą społecznością... czuję, że niedługo będę rzucał niszowymi ciekawostkami bez zastanowienia.

Dopiero zaczynam i wciąż się odnajduję, ale mój cel jest prosty: sprawić, żeby to było miejsce, do którego naprawdę chce się wracać. To oznacza docenianie tego, co tworzycie, dbanie o to, żeby wasze opinie trafiały tam, gdzie trzeba, i budowanie przestrzeni, w której każdy czuje się mile widziany.

Kiedy nie relaksuję się w pokoju wspólnym Hufflepuffu, znajdziecie mnie gdzieś w dyskusjach - czytającego, słuchającego, udzielającego się i pewnie zadającego mnóstwo pytań. Bardzo zależy mi na tym, żeby dowiedzieć się, co myślicie o grze. Obiecuję, że jestem bardziej przyjazny niż chińska kąsająca kapusta, więc nie bądźcie obcy i śmiało się odezwijcie!

– Cody (Vaknar)

Bardzo dużo niepotwierdzonych spekulacji krąży wokół drugiej części gry. Najczęściej pojawiają się informacje, że będzie można zagrać w Quidditcha oraz zwiedzać takie lokalizacje jak ulica Pokątna. Obił mi się również o oczy Turniej Trójmagiczny. Tak jak piszę, to są na razie tylko spekulacje. Ani Warner Bros., ani Avalanche Software póki co nic oficjalnie nie potwierdzili. Fani ogromnie liczą, że zapowiedź gry pojawi się na Summer Game Fest (5-8 czerwca). 

***


Oficjalne konto Harry'ego Pottera ma teraz własny kanał na WhatsAppie. Oferuje fanom w sumie  to samo co kanał nadawczy na Instagramie. Znajdziecie tam ankiety, grafiki, zabawy, ciekawostki i świstokliki do najnowszych rzeczy związanych z uniwersum.

***


Na głównej stronie Harry'ego Pottera pojawił się ciekawy artykuł, który opisuje badanie poświęcone temu, skąd biorą się silne emocje odczuwane przez odwiedzających Warner Bros. Studio Tour London – The Making of Harry Potter. Tekst został opublikowany 30 marca 2026 roku i nawiązuje do zbliżającej się 25. rocznicy filmu Harry Potter i Kamień Filozoficzny, podkreślając, że właśnie nostalgia związana z serią jest jednym z kluczowych elementów tego doświadczenia.

Autorzy wyjaśniają, że naukowcy z i2 Media Research Lab na Uniwersytecie Goldsmiths w Londynie postanowili sprawdzić, co dokładnie stoi za chwilami wywołującymi "gęsią skórkę" podczas zwiedzania studia. Badanie zostało przeprowadzone bezpośrednio na terenie atrakcji, a nie w warunkach laboratoryjnych, co według artykułu czyniło je eksperymentem wyjątkowym i pierwszym tego rodzaju. Dzięki temu możliwe było obserwowanie reakcji ludzi w naturalnym, złożonym i immersyjnym środowisku, a nie tylko podczas kontaktu z krótkim materiałem filmowym czy pojedynczym bodźcem.

Aby zmierzyć reakcje odwiedzających, uczestnikom założono specjalne czujniki na dłonie. Urządzenia te rejestrowały między innymi tętno oraz przewodnictwo skóry, czyli Galvanic Skin Response (GSR). Artykuł tłumaczy, że GSR pokazuje niewielkie zmiany w aktywności potowej organizmu i jest powszechnie wykorzystywane jako wskaźnik pobudzenia emocjonalnego. Dzięki temu badacze mogli wychwycić momenty, w których uczestnicy przeżywali szczególnie intensywne emocje, określane właśnie jako chwile "gęsiej skórki". Oprócz pomiarów fizjologicznych badani sami oceniali siłę swoich odczuć w skali od jednego do pięciu, co pozwoliło zestawić subiektywne wrażenia z reakcjami ciała.

Z wyników badania wynikało, że za uczucie dreszczu nie odpowiada jedna pojedyncza emocja, lecz nakładanie się kilku silnych przeżyć jednocześnie. W sumie odnotowano siedem emocji, a najczęściej z momentami "gęsiej skórki" wiązały się radość i nostalgia. To właśnie te dwa stany osiągały najwyższą intensywność, sięgającą 90%. Artykuł podkreśla więc, że magia tego miejsca nie polega jedynie na zachwycie nad scenografią, ale na złożonym połączeniu wspomnień, emocji i zanurzenia w znanym odbiorcom świecie.

W tekście przytoczono także wypowiedź profesora Jonathana Freemana, który zaznaczył, że dotychczasowe badania nad tzw. "aesthetic chills", czyli estetycznymi dreszczami, zwykle skupiały się na krótkich, izolowanych fragmentach filmów lub muzyki i były prowadzone w ściśle kontrolowanych warunkach laboratoryjnych. W tym przypadku sytuacja wyglądała inaczej, ponieważ Warner Bros. Studio Tour oferuje bardziej wielowarstwowe, narracyjne i prawdziwie immersyjne doświadczenie. Według badacza właśnie takie środowisko pozwala emocjom pojawiać się, narastać i nakładać na siebie, co lepiej tłumaczy, skąd biorą się tak silne reakcje odbiorców.

Artykuł podaje również konkretne przykłady miejsc w studiu, które wywołały najsilniejsze reakcje. Na planie zniszczonego banku Gringotta najwyższe skoki przewodnictwa skóry pojawiały się wtedy, gdy uczestnicy odczuwali zanurzenie w przedstawionym świecie, ekscytację i zachwyt. Intensywność immersji i ekscytacji wynosiła tam po 80%, a zachwytu 60%. W jednym przypadku poziom GSR wzrósł aż o 99% powyżej wartości wyjściowej w chwili, gdy z kłębu dymu wyłonił się smok spiżobrzuch ukraiński. Ten przykład miał pokazać, jak silnie działają widowiskowość i dynamiczne efekty sceniczne.

Bardzo mocne reakcje pojawiły się także w Wielkiej Sali, którą artykuł przedstawia jako jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc z filmów o Harrym Potterze. To właśnie tam uczestnicy zgłaszali największą liczbę różnych emocji jednocześnie. Podczas wejścia na ten plan pojawiały się zachwyt, radość, nostalgia i zaskoczenie, a ich intensywność sięgała 80%. Według tekstu Wielka Sala działa tak silnie dlatego, że uruchamia u zwiedzających liczne wspomnienia związane z filmami i z pierwszym kontaktem z magicznym światem Hogwartu.

Cały artykuł prowadzi do wniosku, że "magia" Warner Bros. Studio Tour London nie jest tylko metaforą ani pustym hasłem promocyjnym, ale doświadczeniem, które można badać naukowo. Silne przeżycia odwiedzających mają swoje fizjologiczne podstawy, a ich źródłem jest połączenie widowiska, narracji, rozpoznawalnych kulturowo obrazów oraz nostalgii. Tekst pokazuje więc, że emocje związane ze światem Harry’ego Pottera można częściowo wyjaśnić nauką, choć sam efekt nadal pozostaje dla odbiorców czymś wyjątkowym i poruszającym. Artykuł kończy się zachętą do odwiedzenia studia, szczególnie w 2026 roku, kiedy przypada 25-lecie pierwszego filmu, a w ofercie pojawia się letnia atrakcja First Year at Hogwarts.


Pozostając jeszcze w temacie studia to na ich oficjalnym koncie na YouTube zostały opublikowane zakulisowe materiały, przedstawiające produkcję tego klipu promocyjnego, który znajduje się przed tekstem o badaniach. Mam wrażenie, że ostatnio Potter zakulisowymi rzeczami stoi, ale z drugiej strony to podkręca jeszcze bardziej to wszystko, co się dzieje. I pokazuje, że uwaga nie skupia się tylko na serialu, ale również na promocji filmów i miejsc z nimi związanych. Uważam, że to ważne, ponieważ dużo osób w internecie zachowuje się tak, jakby filmy miały magicznie zniknąć po premierze serialu. Zapewniam, że tak nie będzie! Filmy mają już ugruntowaną pozycję w fanowskich sercach i nic tego nie zmieni.




***


Z okazji 25-lecia magii filmowej, Warner Bros. Studio Tour London - The Making of Harry Potter przygotowało wyjątkowe wydarzenie, które odbędzie się tylko przez dwa wieczory, 9 oraz 10 czerwca tego roku. Fani będą mieli okazję świętować tę rocznicę w towarzystwie Warwicka Davisa, aktora, który był częścią całej filmowej serii o Harrym Potterze.

W tym szczególnym, jubileuszowym roku organizatorzy stawiają na nostalgię i powrót do początków magicznej przygody. Podczas wydarzenia Warwick Davis pojawi się na scenie, aby wziąć udział w sesji pytań i odpowiedzi, w trakcie której opowie o swoim doświadczeniu w pracy przy filmach oraz o tym, co ta seria dla niego znaczyła. Aktor, znany z ról profesora Filiusa Flitwicka oraz goblina Gryfka, podzieli się również kulisami powstawania filmów, a uczestnicy będą mogli zadawać mu własne pytania.

To jednak nie wszystko. W ramach wydarzenia goście będą mogli wziąć udział w specjalnym, wieczornym zwiedzaniu studia po godzinach, podczas którego zobaczą oryginalne scenografie, rekwizyty, kostiumy i stworzenia znane z filmów o Harrym Potterze. Całość zakończy się główną częścią spotkania. Dodatkowo na uczestników czekają wyjątkowe atrakcje, takie jak serwowane w Wielkiej Sali efektowne mocktaile i koktajle, ekskluzywne okazje do robienia zdjęć (w tym z użyciem green screena), specjalnie przygotowane pamiątki, kufel kremowego piwa do zabrania do domu oraz przewodnik po studiu z autografem Warwicka Davisa.

Bilety do zdobycia TUTAJ.

***




Universal Studios Hollywood ponownie organizuje wydarzenie Universal Fan Fest Nights, które odbędzie się w kwietniu i maju 2026 roku i ponownie skupi się na światach znanych z popkultury, oferując fanom immersyjne, interaktywne doświadczenia. W ramach tegorocznej edycji przygotowano nową atrakcję dla fanów Harry’ego Pottera - Forbidden Forest: Search for the Hippogriff, dostępną wyłącznie podczas tych specjalnych wieczorów.

Atrakcja przenosi uczestników na skraj terenu Hogwartu, do Zakazanego Lasu, gdzie na prośbę jednego z profesorów będą musieli wykazać się odwagą i umiejętnościami rzucania zaklęć, aby odnaleźć zaginionego hipogryfa. To przechodnia, interaktywna przygoda, w której odwiedzający napotkają różne przeszkody i magiczne stworzenia, między innymi akromantule, niebezpieczne diabelskie sidła czy psotne chochliki kornwalijskie. Całość ma sprawdzić, czy uczestnicy poradzą sobie z wyzwaniami i pomogą magicznemu stworzeniu wrócić bezpiecznie.

Wydarzenie odbywa się wyłącznie w Universal Studios Hollywood i potrwa łącznie 12 wieczorów: od 23 do 25 kwietnia, od 1 do 3 maja, od 7 do 9 maja oraz od 14 do 16 maja 2026 roku. Bilety dostępne są pod TYM świstoklikiem. W internecie dostępne są już filmiki z tej atrakcji.


***


Po długim oczekiwaniu doświadczenie Harry Potter: A Hogwarts Express Adventure w końcu nabiera realnych kształtów. Projekt przygotowany przez Warner Bros. Discovery i Rail Events Inc. (znanych m.in. z wydarzeń inspirowanych The Polar Express) został zaplanowany na lato 2026 i już od początku wzbudza ogromne zainteresowanie fanów.

Wydarzenie odbywać się będzie od 24 lipca do 27 września 2026 roku w Southern California Railway Museum w Perris w Kalifornii, gdzie uczestnicy faktycznie wsiądą do prawdziwego, poruszającego się pociągu. Każdego dnia zaplanowano kilka kursów Hogwarts Express, a sama atrakcja to około godzinne, interaktywne widowisko łączące elementy teatru, muzyki, efektów specjalnych i bezpośredniego udziału widzów.

Całość zacznie się jeszcze przed wejściem do pociągu, w przestrzeni inspirowanej peronem 9¾, a następnie przeniesie uczestników do świata magii już na pokładzie. W trakcie podróży będzie można brać udział w różnych aktywnościach - od rywalizacji między domami Hogwartu, przez rzucanie zaklęć, po mierzenie się z przygotowanymi wyzwaniami. Po zakończeniu przejazdu przewidziano dodatkowe atrakcje, takie jak kremowe piwo czy możliwość zakupu specjalnych gadżetów.

Nowe materiały promocyjne i identyfikacja wizualna wydarzenia pokazują, że twórcy traktują projekt bardzo poważnie, a skala całego przedsięwzięcia jest naprawdę imponująca. Biorąc pod uwagę zainteresowanie, można się spodziewać, że to jedno z tych wydarzeń, które dla wielu fanów okażą się obowiązkowym punktem lata. Więcej o biletach znajdziecie TUTAJ.


***


Warner Bros. Discovery we współpracy z platformą Fever przygotowuje wyjątkowe wydarzenie dla fanów magii - DroneArt Show: Harry Potter, czyli plenerowe widowisko z wykorzystaniem dronów, które wyruszy w światową trasę obejmującą co najmniej 26 miast. Projekt powstał z okazji 25-lecia filmowego debiutu Harry’ego Pottera i zamiast klasycznych obchodów oferuje spektakl na niebie tworzony przez 1200 podświetlonych dronów, układających się w postacie, sceny i miejsca znane z filmów.

Premiera wydarzenia odbędzie się 13 czerwca w Los Angeles na Dodger Stadium i będzie częścią większych obchodów rocznicowych. Sam pokaz potrwa około godziny (z przerwą) i ma być pełnym doświadczeniem audiowizualnym - dronom towarzyszyć będzie muzyka wykonywana na żywo przez skrzypaczkę, a widzowie dostaną opaski LED, dzięki którym również staną się częścią widowiska.

Jesteśmy zachwyceni, że możemy współpracować przy tym innowacyjnym projekcie, który celebruje dziedzictwo świata "Harry’ego Pottera" poprzez muzykę, technologię i opowiadanie historii, tworząc wspólny moment zachwytu dla widzów na całym świecie.
- Kathleen Wallis, wiceprezes Warner Bros. Discovery Global Experiences

Po starcie w Los Angeles wydarzenie ruszy w szeroką trasę po Stanach Zjednoczonych i Europie.

Stany Zjednoczone:
Los Angeles (13 czerwca - otwarcie), Phoenix , San Antonio, Austin, Boston, Filadelfia, Chicago. Albuquerque, Sacramento, Denver, Dallas, Houston.

Europa:
Nantes, Bordeaux, Lyon (Francja)
Monachium, Kolonia, Berlin (Niemcy)
Mediolan, Turyn (Włochy)
Sewilla, Barcelona, Walencja, Madryt (Hiszpania)
Newcastle, Manchester (Wielka Brytania)

Dzięki tej współpracy nadal łączymy najnowocześniejszą technologię, kierunek artystyczny i silną narrację, przekształcając jeden z najbardziej kultowych światów filmowych w niezapomniane, wielkoformatowe widowisko na żywo, które jednoczy fanów w naprawdę wyjątkowy i magiczny sposób.
- Isabel Solano, globalna wiceprezes ds. oryginalnych doświadczeń w Fever

Ceny biletów mają wynosić około 55 dolarów dla dorosłych i 30 dolarów dla dzieci. Organizatorzy zapowiadają, że to dopiero początek i wkrótce mogą pojawić się kolejne lokalizacje oraz szczegóły związane z obchodami 25-lecia. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

***


1 września ubiegłego roku podczas zapowiedzi z okazji wydarzenia Powrót do Hogwartu zostaliśmy poinformowani, że w przyszłości powstanie oficjalny podcast poruszający temat filmowego uniwersum Harry'ego Pottera. Doczekaliśmy się! Platforma HBO Max ujawniła swoją ofertę programową na maj, a wśród zapowiedzi znalazł się Harry Potter: The Official Film Podcast, który ma zadebiutować we wtorek, 19 maja. Podcast poprowadzi Rhianna Dhillon, brytyjski krytyk filmowy i nadawca z ponad dziesięcioletnim doświadczeniem w BBC Radio 1, BBC 6Music i BAFTA. Jest także fanką Harry'ego Pottera i, jak to z dumą przyznaje, Ślizgonką. Oprócz niej wystąpią również różni goście. Zapowiedziano aż 16 odcinków, z czego każdy będzie wychodził co tydzień i będzie trwał mniej więcej 60 minut. Problemem w tym przypadku może okazać się dystrybucja podcastu w formie wideo w naszym kraju. To nie nowość, że takie rzeczy pojawiają się na platformie HBO Max np. w Ameryce, jednak u nas do tej pory nie ma tego typu materiałów z innych największych produkcji, takich jak Gra o Tron, The Last of Us, Biały Lotos, Czarnobyl czy Sukcesja. Czy zrobią wyjątek i podcast pojawi się również na polskiej platformie? Nie wiadomo. Zostaje nam tylko czekać i mieć nadzieję. Jednak według wpisu na oficjalnym koncie franczyzy będzie on dostępny w formie audio na platformach podcastowych, jak Spotify, Apple Podcast czy Google Podcasts.


***


HBO Max promuje start swojej platformy w Wielkiej Brytanii i Irlandii w iście magiczny sposób. Z tej okazji na stacji King's Cross pojawiła się grupa muzyków, która wykonała najbardziej znane utwory z serii, wprowadzając fanów w klimat Hogwartu jeszcze zanim przekroczą peron 9¾. Polecam obejrzeć, bo naprawdę fajnie to zrobili.

***


The Noble Collection oficjalnie ogłosiło podpisanie nowej, wieloletniej globalnej umowy z Warner Bros. Discovery Global Consumer Products. Porozumienie nie tylko przedłuża dotychczasową licencję związaną z filmową serią Harry Potter, ale po raz pierwszy obejmuje również prawa do tworzenia oficjalnych produktów inspirowanych nadchodzącym serialem.

Oznacza to, że wraz z debiutem serialu The Noble Collection stanie się jednym z głównych producentów kolekcjonerskich gadżetów związanych z nową adaptacją. W ofercie mają znaleźć się między innymi repliki rekwizytów, różdżki, pluszowe kolekcjonerskie maskotki, zestawy szachowe, biżuteria czy artykuły papiernicze. Szczególną uwagę zwrócono na nowe różdżki, które mają być projektowane zgodnie z wyglądem i stylistyką postaci przedstawionych w serialu HBO.

Julian Montoya, prezes The Noble Collection, podkreślił, że rozszerzenie współpracy o serial jest dowodem na wieloletnią i silną relację marki z uniwersum Harry’ego Pottera. Z kolei Robert Oberschelp z Warner Bros. Discovery zaznaczył, że to właśnie dbałość o szczegóły i wysoka jakość wykonania sprawiają, że firma idealnie nadaje się do tworzenia produktów zarówno dla fanów filmów, jak i nowej serii.

The Noble Collection od ponad dwóch dekad jest wyjątkowym partnerem, pomagającym ożywiać świat Harry’ego Pottera dla fanów na całym świecie. Wraz z nadejściem nowej ery Harry’ego Pottera w postaci nadchodzącego serialu HBO Original z dumą rozszerzamy tę wieloletnią współpracę. Ich niezrównane rzemiosło, dbałość o detale oraz doskonałe zrozumienie tego, czego oczekują kolekcjonerzy, czynią The Noble Collection idealnym partnerem do przeniesienia zarówno dziedzictwa filmów, jak i ekscytacji związanej z nowym serialem do wyjątkowych produktów dla fanów na całym świecie.

Jednocześnie firma potwierdziła, że nadal będzie rozwijać także linię produktów inspirowanych filmami. Fani mogą spodziewać się kolejnych replik różdżek, figurek, biżuterii, dekoracji czy akcesoriów kolekcjonerskich dostępnych w Ameryce Północnej, Europie i innych częściach świata. Pierwsze produkty związane z serialem HBO mają trafić do sprzedaży jeszcze przed premierą produkcji i pojawiać się równolegle z jej debiutem.

***


W końcu koniec oficjalnych ogłoszeń, więc bierzemy się za wywiady! Na sam początek aktorzy filmowi, a zaczniemy sobie od Daniela Radcliffe'a, a jak! Daniel aktualnie występuje na Broadwayu, wystawiając sztukę improwizowaną Every Brilliant Thing, więc naturalnie również jest zapraszany do różnych podcastów, w których nie brakuje pytań o uniwersum Harry'ego Pottera. Jak zawsze wybrałam te fragmenty, które do tego nawiązują.

Zaczniemy sobie od podcastu One Nightstand z kanału Bustle i rozmowy, którą przeprowadziła Charlotte Owen.
Charlotte: Czy zawsze byłeś zapalonym czytelnikiem?
Daniel: Nie, nie szczególnie. Myślę, że byłem jednym z tych dzieciaków, które zaczęły czytać dzięki "Harry'emu Potterowi". Przeczytałem pierwsze dwie części jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć, a potem, kiedy dostałem rolę, pomyślałem: "no dobra, to chyba powinienem przeczytać wszystkie". Wciągnąłem się i naprawdę mi się spodobały. A tak naprawdę to dopiero około czternastego roku życia coś we mnie "kliknęło" i zacząłem czytać wszystko, co wpadło mi w ręce. Jest taka piosenka irlandzkiego zespołu The Divine Comedy, zatytułowana "The Book Lovers", której zawdzięczam sporą część tego, co przeczytałem. To dość dziwna piosenka, bo to właściwie lista autorów ustawiona do muzyki, a po każdym nazwisku pojawia się jakiś dziwny fragment dźwiękowy: czasem cytat, czasem jakiś odgłos, coś nietypowego. Jako nastolatek pomyślałem: "chcę zrozumieć, co te dźwięki znaczą w kontekście tych autorów". I tak powstała moja lista lektur. Nadal nie przeczytałem wszystkiego, ale na pewno dzięki temu sięgnąłem po książki, po które inaczej bym nie sięgnął. To naprawdę fajna piosenka, musisz ją sprawdzić.
Charlotte: Dostawaliście egzemplarze książek o "Harrym Potterze" przed premierą?
Daniel: Nie, trzeba było czekać jak wszyscy na dzień premiery. Zdecydowanie. Pamiętam, że w filmie "Diabeł ubiera się u Prady" jest wątek, w którym bohaterka musi zdobyć egzemplarz "Harry’ego Pottera" przed premierą. Wszyscy to oglądaliśmy i myśleliśmy: "powodzenia". Z tego co wiem, chyba tylko Alan Rickman był jedyną osobą z obsady, która dostała jakieś informacje wcześniej. My nie dostawaliśmy nic.
Charlotte: To fajny sposób, żeby wciągnąć się w czytanie. Rozmawiałam z moim 11-letnim siostrzeńcem i zapytałam, co czyta, a on powiedział, że "Czarę Ognia". To takie urocze, bo zapomina się, jak bardzo dzieci się w to wciągają.
Daniel: Tak, jest coś niesamowitego w widoku dzieci czytających takie grube książki.
Charlotte: Ostatnio Ariana Grande mówiła przy okazji dokumentu stacji Nickelodeon, że dzieci pracujące na planach powinny mieć zapewniony dostęp do terapii.
Daniel: Tak, myślę, że to świetny pomysł. Nie jestem w to zaangażowany, ale właściwie odbyłem kilka rozmów z ludźmi pracującymi przy nowym serialu o Potterze i wydaje mi się, że to jest coś, co i tym razem wdrożyli. I to jest świetne. Bo bycie dziecięcym aktorem to trochę loteria. Czy wyjdziesz z tego w dobrej kondycji psychicznej w dużej mierze zależy od szczęścia. Ja miałem ogromne szczęście: do rodziców, ale też do ludzi na planie, którzy się mną opiekowali. Bycie otoczonym właściwymi osobami w odpowiednim czasie było kluczowe. Ale w ostatnich latach było też kilka naprawdę tragicznych historii. Był młody aktor, który odebrał sobie życie... I z tego, co słyszałem, jednym z powodów było to, że był postrzegany jako ktoś, kto "ma wszystko" — jest młody, odnosi sukces, ma pieniądze. I przez to czujesz, że nie masz prawa narzekać. To bardzo trudna sytuacja i myślę, że obowiązkowa terapia mogłaby naprawdę dużo pomóc.
Charlotte: Dokładnie — i dla wszystkich, nie tylko dla tych, którzy mają problemy. Nawet jeśli czujesz się dobrze, to pomaga utrzymać ten stan.
Daniel: Dokładnie tak. Trzeba to znormalizować — zacząć terapię zanim będzie potrzebna. Dzięki temu masz narzędzie do mówienia o swoich emocjach.
Charlotte: A czy jako dzieci dostawaliście jakieś wsparcie psychologiczne, czy raczej nie?
Daniel: Nie, kiedy byliśmy dziećmi — nie. Ale to były lata 2000 w Anglii, nikt wtedy tak nie myślał. Natomiast miałem wokół siebie naprawdę świetnych ludzi i wielu z nich bardzo o nas dbało, więc wszystko było w porządku. Ale to było bardziej szczęście niż system, po prostu trafiłem na tych dobrych ludzi.
Charlotte: Cieszę się, że mieliście to szczęście, naprawdę na to zasługiwaliście. A kolejna książka, o której chciałam porozmawiać, ma dwa tytuły: w USA to "The Professor and the Madman", a w Wielkiej Brytanii "The Surgeon of Crowthorne". Taka sytuacja jak z "Kamieniem Filozoficznym" i "Kamieniem Czarodziejów".
Daniel: Tak, i wciąż mnie ciekawi, jak rozwiążą to w serialu. Na planie nagrywaliśmy wszystko w dwóch wersjach — każdą scenę kręciliśmy dwa razy. Jeśli oglądałeś film poza USA, było to "Philosopher’s Stone", a w Ameryce "Sorcerer’s Stone". Tak, robiliśmy to na bieżąco na planie. Chociaż mam wrażenie, że to głównie Emma musiała to powtarzać, miała najwięcej dialogów wyjaśniających przez wszystkie części, więc to ona chyba najczęściej mówiła obie wersje.

Kolejny wywiad pochodzi z kanału The View
Masz prawie trzyletniego syna. Wiem, że interesują go wielkie ciężarówki i filmy Disneya... Ale podobno jest coś, czego jeszcze nie wie. To prawda, że nie wie, że jesteś Harrym Potterem?
Daniel: Nie, on nic o tym nie wie. Właściwie ostatnio pierwszy raz zobaczył mnie gdzieś na ekranie. Oglądaliśmy igrzyska olimpijskie i na NBC leciał program Tracy’ego, więc często puszczali zapowiedzi. Ja akurat wyszedłem z pokoju, a w tym momencie pojawiłem się w telewizji. I on odwrócił się do mojej partnerki, Erin, i wydał z siebie coś w stylu: "Tata?". Sam pytałem, czy przypadkiem nie oszalałem. I potem uznał, że po prostu wyszedłem z pokoju i nagle pojawiłem się w telewizji. Staram się jak najdłużej trzymać go w niewiedzy. Jest teraz taki piękny moment, kiedy jestem dla niego po prostu tatą i nikim więcej.
Ale niedługo i tak się dowie, że jego tata to Harry Potter. Minęło już 25 lat od pierwszego filmu. Miałeś 11 lat, kiedy poszedłeś na casting.
Daniel: Teraz mam więcej wyrozumiałości dla siebie jako jedenastolatka niż kiedyś. Mogę spojrzeć na stare nagrania i pomyśleć: "Okej, to było całkiem urocze".
No właśnie, zaczynałeś od tego, co - mimo że możesz uważać inaczej - było naprawdę dobre, skoro dostałeś tę rolę. A potem się rozwijałeś, i to jest w tym najpiękniejsze.
Daniel: Miałem dużo szczęścia, że ludzie dawali mi tyle różnych okazji do robienia ciekawych rzeczy. A ja po prostu starałem się z tego korzystać.

Daniela nie ominął również występ w The Late Show, który prowadzony jest przez Stephena Colberta.
Stephen: Jak zapewne wiesz, w tym roku mija 25 lat od premiery pierwszego filmu o Harrym Potterze. Nie będę się w to zbytnio zagłębiał, ale teraz powstaje serial o Harrym Potterze od HBO. Czy to dobre uczucie, przekazywać pałeczkę dalej?
Daniel: Bardzo dobre, tak. Naprawdę. Wiesz, szczerze mówiąc, bardzo mnie cieszy, że kiedy mój syn dorośnie i zainteresuje się Harrym Potterem, będzie mógł obejrzeć wersję, w której to nie ja gram. Bo mam wrażenie, że oglądanie tego z własnym ojcem byłoby trochę mniej fajne, prawda?
Stephen: Jasne, oczywiście. Nie chcesz kibicować swojemu tacie.
Daniel: No właśnie, dokładnie. Więc będzie mógł to zrobić, a poza tym... to też oznacza, że w pewnym momencie pojawi się ktoś inny, kto będzie odpowiadał na wszystkie pytania o Harry’ego Pottera i będę mógł to na niego zrzucić. To świetne uczucie.
Stephen: Czyli nie przeszkadza ci, że ktoś inny będzie kojarzony jako Harry Potter?
Daniel: Nie, to jest super. W końcu mieliśmy już trzech Spider-Manów w trakcie mojego życia.
Stephen: Na razie.
Daniel: Na razie, tak. A jak spojrzysz na taką postać jak Sherlock Holmes, to wiadomo, że zawsze będzie miała mnóstwo różnych interpretacji. Więc bardzo się cieszę, że to przechodzi na kogoś innego, i życzę im wszystkim powodzenia.
Stephen: Twój przyjaciel Tom Felton, czyli Draco Malfoy, gra teraz na Broadwayu. Mieliście okazję zobaczyć swoje spektakle?
Daniel: Jeszcze nie, nie byliśmy na swoich przedstawieniach.
Stephen: Problem polega na tym, że obaj jesteście wtedy na scenie?
Daniel: No właśnie. Ale było też zabawnie, bo przyszedł na premierę filmu "Merrily We Roll Along" w zeszłym roku. I naprawdę miło było go zobaczyć. Tylko że cała prasa pisała wtedy coś w stylu: "Tom Felton i Dan Radcliffe spotykają się po raz pierwszy od 16 lat". A ja sobie myślę: "Ludzie, wy nie wiecie nic o naszym życiu". Spotykaliśmy się wielokrotnie. To, że nie robiliśmy tego przed kamerami, sprawia, że wszyscy zakładają: "O, to ich pierwsze spotkanie od lat". A to nieprawda, przyjaźnimy się poza tym wszystkim.

Kolejna rozmowa odbyła się w The Kelly Clarkson Show
Kelly: Powstaje nowy serial o Harrym Potterze i słyszałam, że napisałeś list do młodego aktora, Dominica McLaughlina, który ma zagrać Harry’ego. Musiałam o tym wspomnieć, bo to strasznie urocze. Byłeś przecież bardzo młody, kiedy zaczynałeś. To naprawdę piękny gest. Ja trochę mam podobnie w "The Voice", kiedy pracuję z młodymi artystami, którzy dopiero zaczynają. Zastanawiam się, co powiedziałbyś samemu sobie w tamtym czasie? Albo czy w ogóle byś coś powiedział?
Daniel: Szczerze? Nie wiem. W tamtym czasie byłem raczej beztroski. Po prostu świetnie się bawiłem i nie analizowałem tego wszystkiego za bardzo. Dopiero pod koniec całej serii zacząłem się martwić, co będzie dalej z moim życiem. Więc gdybym miał dostać wiadomość z przyszłości, to chyba najważniejsze byłoby usłyszeć: "Spokojnie, wszystko będzie dobrze". A jeśli chodzi o ten list, to tak naprawdę mogłem mu tylko życzyć jednego: żeby miał z tego jak najwięcej radości. Bardzo się cieszę z jego sukcesu i mam nadzieję, że dla niego i dla całej reszty będzie to niesamowite doświadczenie. My przy tych filmach naprawdę świetnie się bawiliśmy, więc mogę tylko życzyć, żeby oni mieli tak samo. A kiedy ktoś zaczyna tak młodo, to naturalnie chce się go chronić i wspierać.
Kelly: Bardzo się cieszę, że to mówisz. Bo niedawno zabrałam dzieci do miejsca, gdzie kręciliście filmy, tam niedaleko Londynu, gdzie mieliście też szkołę na planie. I cały czas o tym myślałam, bo moje dzieci zaczynają mieć takie momenty... Na przykład moja córka miała nocowanie z koleżankami. Wyobraź sobie cztery dziewczynki śpiewające piosenkę moją i Ariany Grande. I one się zamieniały rolami, jedna była "mną", druga Arianą. I to było takie dziwne uczucie patrzeć, jak twoje własne dziecko śpiewa twoją część. I wtedy pomyślałam, jak ty się będziesz czuł, bo przecież masz teraz syna, a on za jakiś czas będzie biegał po domu przebrany za Harry’ego Pottera. Bo to już nie jest tylko film — to część popkultury, coś jak William Shakespeare. To jest już wpisane w kulturę. I twój syn będzie się bawił w Harry’ego, którym jesteś ty. To będzie niesamowicie dziwne doświadczenie.
Daniel: Wiesz co, w sumie jest w tym jedna fajna rzecz — skoro powstaje nowy serial, to zawsze będzie mógł obejrzeć tę wersję, jeśli nie będzie miał ochoty oglądać swojego taty.
Kelly: Podoba mi się, że jesteś przekonany, że dokładnie tak to będzie wyglądało.

Podobnie jak Tom, Dan był również gościem Josha Horowitza w podcaście Happy Sad Confused. Poniżej co ciekawsze potterowe momenty.
Josh: Zdarzyło ci się kiedyś improwizować jakąś kwestię w Harrym Potterze? Dodać coś od siebie?
Daniel: Chyba nie. W sensie... nie jestem pewien, ale raczej nie. Myślę, że byłem wtedy zbyt zestresowany, tym że coś zepsuję, żeby tak po prostu zmieniać tekst. Zwłaszcza że na początku kręciliśmy jeszcze na taśmie filmowej, więc każdy dubel był "drogi" i nie chciało się go marnować. Jeśli już, to pewnie zawsze bym zapytał, na przykład Chrisa Columbusa, czy mogę coś zmienić. I on by powiedział "to zły pomysł". Chociaż pewnie nie, bo był bardzo życzliwy, ale szczerze mówiąc, większość moich pomysłów na dialogi w wieku 11–12 lat pewnie faktycznie nie była najlepsza.
Josh: A jak to jest zobaczyć np. na Times Square ogromny billboard z Tomem Feltonem jako Draco Malfoyem na Broadwayu? Jakie to uczucie?
Daniel: To jest surrealistyczne, naprawdę. Ale przede wszystkim bardzo się cieszę jego sukcesem i tym, że może przeżywać to wszystko na Broadwayu. Uwielbiam teatr i super, że on też może to robić. I wiesz, jest teraz coś takiego, że ludzie często oglądają oba spektakle: "Harry'ego Pottera i Przeklęte Dziecko" oraz "Every Brilliant Thing", bo my obaj jesteśmy aktualnie na scenie. Podpisuję codziennie rzeczy, na których jesteśmy razem, ja i Tom. I jest w tym coś fajnego, bo poznaliśmy się jako dzieciaki pod Londynem, w Watford, dorastaliśmy razem, robiliśmy różne rzeczy (czasem takie, których pewnie nie powinniśmy robić), byliśmy przyjaciółmi... A teraz obaj jesteśmy na Broadwayu w tym samym czasie. To naprawdę dziwne, ale w bardzo dobry sposób. I mam nadzieję, że on będzie chciał dalej grać w teatrze, bo wygląda na to, że świetnie się przy tym bawi.
Josh: A propos, nie wiem, czy to słyszałeś, może Erin ci mówiła, ale Andrew Garfield podobno niedawno obejrzał filmy o Potterze i powiedział, że byłeś w nich świetny.
Daniel: O, super. Dzięki, Andrew Garfield. On jest świetny. Naprawdę fantastyczny aktor. To bardzo miłe, choć ja się z nim nie zgadzam, jeśli chodzi o moją grę w Potterze. Ale i tak, bardzo miło to słyszeć. Zresztą mam teraz więcej dystansu do siebie. Kiedy miałem 18 lat, oglądanie wcześniejszych filmów było dla mnie krępujące. Aktualnie patrzę na nie i myślę: "to całkiem urocze". Za to teraz trochę wstydzę się siebie z okresu, kiedy miałem 18–19 lat. I pewnie tak już będzie, ten "niewygodny" moment będzie się przesuwał wraz z wiekiem.
Josh: Jest jakiś konkretny okres, którego szczególnie unikasz?
Daniel: Szczerze? Nie oglądałem tych filmów od dawna.
Josh: Czyli... wszystkich. Dobra, to zrobię ci małe wyzwanie. Często robię to z aktorami, zestawiam ich filmy ze sobą jak w drabince sportowej. A że mamy osiem części "Harry’ego Pottera" to zrobimy turniej. Gotowy?
Daniel: I oceniamy moje aktorstwo czy same filmy?
Josh: Jak chcesz.
Daniel: Wolę filmy.
Josh: "Kamień Filozoficzny" czy "Komnata Tajemnic"?
Daniel: Wybieram "Komnatę Tajemnic" - uwielbiam bazyliszka.
Josh: "Więzień Azkabanu" czy "Czara Ognia"?
Daniel: Trudne... naprawdę trudne. Wiem, że wszyscy chcą, żebym powiedział "Więzień Azkabanu", ale ja uwielbiałem to, co robiłem w czwartej części. Więc powiem "Czara Ognia".
Josh: "Zakon Feniksa" czy "Książę Półkrwi"?
Daniel: "Zakon Feniksa" zdecydowanie. "Książę Półkrwi" jest dla mnie raczej na dole listy - mówię o sobie, nie o filmie. Trochę mieszam kryteria. To już prawie terapia.
Josh: "Insygnia Śmierci" część 1 czy część 2?
Daniel: Część 2. To mój ulubiony film z całej serii.
Josh: "Komnata Tajemnic" czy "Czara Ognia"?
Daniel: "Czara Ognia".
Josh: "Zakon Feniksa" czy "Insygnia Śmierci" część 2?
Daniel: Zdecydowanie część 2.
Josh: Ciekawe.
Daniel: Sam się zaskoczyłem. Nie sądziłem, że "Czara Ognia" będzie moim drugim ulubionym filmem. Chociaż to też zależy od tego, jak się to zestawi - inna drabinka, inny wynik.
Josh: Cóż za podróż!

***


Kolejną osobą, która nie uniknęła pytań na temat pracy nad filmami o Harrym Potterze jest Clémence Poésy, która w filmowym uniwersum wcieliła się w postać Fleur Delacour. Muszę przyznać, że bardzo ciekawie było poznać jej perspektywę i cieszę się, że pojawiają się wywiady również z tymi mniej popularnymi aktorami z HP. Clémence wzięła udział w podcaście Half the Picture, a poniżej wrzucam tłumaczenie potterowych fragmentów jej wypowiedzi.

Billy: Pierwsze, w czym cię widziałem, to chyba "Harry Potter i Czara Ognia", gdzie grałaś Fleur Delacour. Wiem też, że wcześniej pracowałaś trochę międzynarodowo, m.in. dla BBC. To był taki moment przełomowy?
Clémence: Tak. Właśnie skończyłam zdjęcia do "Gunpowder, Treason & Plot", reżyserowanego przez Gillis McKinnon, o Marii Stuart. Po zakończeniu zdjęć poznałam Mike'a Newella. Nawet nie jestem pewna, czy ten serial był już wtedy wyemitowany. On akurat robił casting i tak się złożyło.
Billy: A jakie masz wspomnienia z pracy przy "Harrym Potterze"? To już wtedy był ogromny fenomen — książki, filmy, wielkie produkcje. Jak to wyglądało od środka?
Clémence: To w ogóle nie przypominało pracy. Tempo było bardzo spokojne — jedną scenę można było kręcić nawet przez kilka tygodni albo miesiąc, co normalnie się nie zdarza. Zwykle wszystko robi się w biegu. Do tego młodsi aktorzy mogli pracować tylko określoną liczbę godzin dziennie, więc wszystko było jeszcze bardziej rozciągnięte w czasie. To przypominało trochę wakacje na planie filmowym.
Poznajesz mnóstwo ludzi, oglądasz niesamowite scenografie... Za każdym razem, gdy zaczynaliśmy pracę na nowym planie, byliśmy pod wrażeniem. Ogrom pracy włożonej w te dekoracje był niesamowity. Cieszę się, że teraz studia są otwarte dla zwiedzających, bo to naprawdę magiczne — to rzemiosło.
A jednocześnie twórcy bardzo dbali o to, żeby atmosfera była ludzka. To nigdy nie było takie chłodne, ogromne przedsięwzięcie. Brzmi to trochę banalnie, ale naprawdę było trochę jak rodzina — pracowali razem od lat i bardzo o siebie dbali. Czułam się szczęściarą, że mogłam tego doświadczyć.
Jeśli chodzi o samą pracę — na planie spędzało się dziennie niewiele czasu, więc było dość luźno. Dużo się czekało, więc każdy znajdował sobie zajęcie: ktoś robił na drutach, ktoś uczył się grać na pianinie. Ja obejrzałam całe "Father Ted" i "Black Books", dużo czytałam... To było po prostu bardzo przyjemne. Trochę faktycznie jak wakacje.
Billy: Brzmi jak idealna praca — bardziej zabawa niż obowiązek.
Clémence: Dla mnie zdecydowanie tak, ale trzeba dodać, że wiele osób naprawdę ciężko pracowało. Ja miałam małą rolę, więc miałam łatwiej. Dla ekipy to była ogromna ilość pracy — żeby było jasne.
Billy: Mówiłaś o tej "rodzinnej" atmosferze — przy ośmiu filmach i tylu latach pracy to ma sens. Daniel Radcliffe opowiadał, że jego dubler był dla niego jak brat. A Ty, wchodząc do tego świata — łatwo było się wpasować?
Clémence: Oni byli ze sobą bardzo blisko, dorastali razem, więc to nigdy nie było to samo doświadczenie. Ale byli bardzo otwarci i przyjaźni. Ja pojawiłam się tylko w jednym filmie, potem wróciłam na siódmą i ósmą część, więc to zupełnie coś innego niż spędzenie całego dzieciństwa na planie z tymi ludźmi. Czułam się raczej uprzywilejowana, że mogłam to zobaczyć z bliska.
Billy: A czy byłaś fanką książek przed rolą?
Clémence: Tak! Moja mama polecała je swoim uczniom jeszcze zanim stały się tak popularne. Na początku byłam sceptyczna — magia, czary... Ale przeczytałam i się zakochałam. Czekałam na kolejne części, płakałam w pociągu, kiedy zginął Zgredek…
Billy: Nawet mi o tym nie przypominaj.
Clémence: Więc tak — byłam fanką.
Billy: Te książki to było wydarzenie. A twoja rola, choć nieduża, była bardzo charakterystyczna — Fleur zapada w pamięć. Grałaś też z Robertem Pattinson jako Cedrikiem Diggorym. Myślisz, że udział w tym filmie pomógł ci w dalszej karierze?
Clémence: Zdecydowanie, choć nie poszłam dokładnie tą samą drogą co on (śmiech). Nie spodziewałam się, jak bardzo to wpłynie na moją karierę. Kiedy dostałam rolę, właśnie dostałam się do francuskiej szkoły teatralnej, do której bardzo trudno się dostać — wcześniej mi się nie udało. I nagle nie byłam pewna, co wybrać, bo rola wydawała się niewielka.
Nie miałam pojęcia, że będziemy na plakatach i że to aż tak zmieni sytuację. A jednak — to sprawiło, że stałam się bardziej rozpoznawalna, zwłaszcza we Francji, bo byłam jedyną Francuzką w obsadzie.
Billy: Podobno musiałaś nauczyć się nurkowania do tej roli?
Clémence: Raczej nauczyliśmy się czuć komfortowo pod wodą. Nie powiedziałabym, że umiem nurkować — raczej udawać, że oddycham pod wodą. Zawsze ktoś zajmował się sprzętem. W tym zawodzie często nie uczysz się czegoś naprawdę — uczysz się wyglądać, jakbyś to umiał.
Billy: Te zbiorniki wodne były ogromne, prawda?
Clémence: Tak, specjalnie zbudowane na potrzeby filmu. Były też inne w Londynie, ale tu powstały dedykowane.
Billy: Zachowałaś jakieś pamiątki z planu?
Clémence: Niewiele. Może jakieś spodnie dresowe, które nie trafiły do filmu. Ale wszystko, co było używane, trafia do muzeów i na wystawy. Na planie była nawet osoba odpowiedzialna za zbieranie różdżek po każdym ujęciu.
Billy: Serio? "Opiekun różdżek"?
Clémence: Tak (śmiech). Dział rekwizytów był ogromny.

***


Nie zabrakło również wypowiedzi Raplha Fiennesa na temat roli Lorda Voldemorta w nowym serialu. Ralph jest już mistrzem trollowania nas wszystkich na każdym kroku. Nasz filmowy Czarny Pan wystąpił w programie The Claudia Winkleman Show stacji BBC.

Claudia: Muszę cię zapytać o Voldemorta, bo szykuje się nowy serial. Obsada jest już w zasadzie zamknięta... i mówię to całkiem serio, nikt inny nie potrafi zagrać Czarnego Pana tak jak ty. Więc powiedz: wróciłbyś do tej roli? A może już wracasz? Spokojnie, nikomu nie powiemy.
Ralph: Pamiętam, że kiedy zakończyliśmy pracę nad całą serią filmów, ktoś zapytał mnie, czy chciałbym jeszcze kiedyś wrócić do tej roli. To było kilka lat temu i odpowiedziałem, że tak, bardzo bym chciał. Ale od tamtej pory nic się nie wydarzyło. Myślę, że ten rozdział jest już zamknięty. Chociaż powiem ci, że gdzieś pojawiło się nazwisko Tilda Swinton jako potencjalnej kandydatki - i uważam, że byłaby znakomita.

***


Zostając jeszcze przy Voldemorcie i potencjalnych kandydatach do tej roli... Z propozycji wykruszył się nam Paul Bettany. W wywiadzie udzielonym podczas Saturn Awards dla ScreenRant, który przeprowadziła Ash Crossan, aktor w końcu odniósł się do krążących plotek. 
Nic o tym nie słyszałem. Oczywiście jestem wielkim fanem tej franczyzy i dużym fanem HBO, ale nikt się ze mną w tej sprawie nie kontaktował.

Natomiast aktor Andy Serkis, odtwórca roli Golluma we Władcy Pierścieni, podczas rozmowy w podcaście Happy Sad Confusion z Joshem Horowitzem uznał, że chciałby zagrać Voldemorta w nadchodzącym serialu telewizyjnym.
Josh: Byłoby świetnie zobaczyć cię w Star Treku, ale mam coś lepszego. Mam rolę. Mam franczyzę. Dziś rano mnie olśniło! Andy, Harry Potter. Szukają nowego Voldemorta. Nie ma za co.
Andy: Łał!
Josh: Wchodzisz w to?
Andy: Zdecydowanie. To znaczy... tak. Po prostu czekam na telefon. To naprawdę świetna propozycja. Trzeba jednak przyznać, że Ralph zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko.
Josh: A potrafiłbyś teraz pokazać jakąś mroczną wersję? Jak byś do tego podszedł?
Andy: O łał... Nie teraz. Musiałbym się nad tym poważnie zastanowić.
Josh: Nie chcesz teraz spalić swojego przesłuchania, co?
Andy: Dokładnie, nie zrobię tego teraz. Najpierw niech zadzwonią.
Josh: Ale byłbyś gotów poświęcić swój nos dla sztuki?
Andy: Jasne! Bez problemu, zrobiłbym to!


***


Na pewno kojarzycie, że najmłodszą wersję Toma Riddle'a w filmach, zagrał siostrzeniec Ralpha Fiennes'a - Hero Fiennes Tiffin. Aktor zagrał niedawno w serialu Młody Sherlock i pojawił się w paru wywiadach. Razem z Zine Tseng oraz Dónalem Finnem pojawili się w zabawie AI próbuje wyjaśnić na kanale Screen Rant. Dla Hero padły pytania o film, w którym zagrał razem z wujkiem oraz o potencjalny powrót do franczyzy Harry Potter.

Pytanie: Czy Hero Fiennes Tiffin i jego wujek Ralph kiedykolwiek zagrali razem w jednym filmie?
Zine: To może ja zacznę. Hero i Ralph pojawiają się razem w filmie "Harry Potter i Książę Półkrwi".
Hero: To znaczy, to prawda... ale wiele osób błędnie zakłada, że faktycznie razem pracowaliśmy na planie. Ja gram młodszą wersję jego postaci, Voldemorta — to scena retrospekcji, więc w rzeczywistości nie graliśmy razem. Wciąż mam więc to na swojej liście rzeczy do odhaczenia. Joe zagrał z moim wujkiem w "Młodym Sherlocku", więc teraz kolej na mnie. Ale tak, technicznie wszystko się zgadza, byliśmy w tym samym filmie.
Dónal: A z kim miałeś sceny w tym filmie? Z Jimem Broadbentem*?
Hero: Nie, z Michaelem Gambonem.
Dónal: O, ale super!
Hero: Tak, to było naprawdę niesamowite. Był bardzo zabawny i świetnie dogadywał się z dziećmi. Ja byłem trochę zestresowany, ale on sprawił, że wszystko było po prostu fajne i przyjemne. I ma ogromne dłonie. Serio, następnym razem jak zobaczycie go na ekranie to zwróćcie uwagę. Są absurdalnie wielkie. Dopóki ktoś ci tego nie powie, nawet tego nie zauważysz, ale potem już nie da się tego "odzobaczyć". Miał też wtedy Audi R8, z którego był bardzo dumny. Naprawdę sprawił, że to doświadczenie było dla mnie świetne. To była ogromna przyjemność pracować z nim. Jest prawdziwą legendą.
Pytanie: Hero grał młodego Voldemorta - czy zgodziłby się wrócić w nowym serialu o Harrym Potterze?
Hero: Znowu o mnie?
Dónal: Hero prawdopodobnie rozważyłby powrót, gdyby rola Voldemorta miała bardziej rozbudowaną historię. Zwłaszcza że mówił, że jest dumny z zagrania młodego Toma Riddle’a.
Hero: Tak, oczywiście, na pewno bym to rozważył. Faktycznie mówiłem, że jestem dumny z tej roli, więc to logiczny wniosek. Dla mnie to już wtedy było bardzo ważne doświadczenie. Na pewno byłbym otwarty na rozmowy o powrocie do świata Harry’ego Pottera. Myślę, że kluczowe jest to, żeby dobrze się przy tym bawić i móc się swobodnie wyrażać. Na planie bardzo dbano o to, żeby praca z dziećmi była przyjemna, żeby to nie było tylko "zadanie do wykonania". Po wielu przesłuchaniach do tej samej sceny łatwo wpaść w rutynę, więc ważne jest, żeby zachować świeżość i luz. Reżyser David Yates i Michael Gambon naprawdę nauczyli mnie, jak ważne jest, żeby się tym cieszyć, trochę improwizować i mieć z tego frajdę.
Dónal: Ile miałeś wtedy lat?
Hero: Chyba jakieś 11 albo 12… a może 10? Miałem urodziny na planie, więc to było gdzieś między 9 a 11 rokiem życia. Szczerze mówiąc, dokładnie nie pamiętam.

* Jim Broadbent zagrał w filmach Horacego Slughorna, który również miał sceny z Tomem Riddlem, tylko nieco starszą wersją.

***


No i w końcu doczłapaliśmy się strikte do serialu. Myślałam, że ten moment nigdy nie nadejdzie. Zaczynamy od osoby, która pojawia się w każdym poście dotyczącym nowinek, czyli od Johna Lihtgowa, naszego serialowego Albusa Dumbledore'a. Pierwszy fragment pochodzi z podcastu Fresh Air, prowadzonego przez Terry'ego Grossa. Myślę, że w tym przypadku ważne jest, żeby zaznaczyć, że wywiad został opublikowany 10 kwietnia. Dlaczego ważne? Ponieważ zdjęcia do serialu jeszcze trwają, a z rozmowy wynika, że sceny z Johnem są już dawno skończone.
Terry: Teraz lepiej radzisz sobie z angielskim akcentem niż wtedy, gdy grałeś Churchilla?
John: Myślę, że tak. Teraz gram Dumbledore’a w "Harrym Potterze" i pracuję ze świetną trenerką dialektu, która pilnuje mnie jak jastrząb. Już nie daje mi wielu uwag, ale przez pierwsze miesiące było ich naprawdę sporo.
Terry: No tak, w końcu mówimy o serialu HBO na podstawie "Harry’ego Pottera". Skończyłeś już zdjęcia do pierwszego sezonu?
John: Tak, ja już skończyłem. Ekipa ma jeszcze około miesiąca pracy. Ale wszystkie moje sceny upchnęli wcześniej, żebym mógł zagrać w "Giant" na Broadwayu. Ten ostatni miesiąc pracy był naprawdę wyczerpujący, aż mnie postarzał. Ale przy Dumbledorze to akurat się przydaje.

John pojawił się również w amerykańskiej śniadaniówce TODAY stacji NBC, gdzie podzielił się swoimi wspomnieniami ze swoich pierwszych dni na planie nadchodzącego serialu.
Prowadząca: Właśnie skończyłeś zdjęcia do serialu "Harry Potter", w którym wcielasz się w Albusa Dumbledore’a. Jak było na planie? Czy to naprawdę było takie magiczne, jak przeniesienie do świata fantasy?
John: Nawet nie jesteście w stanie sobie tego wyobrazić. W studiu w Leavesden zbudowali Hogwart. Część scenografii pochodzi jeszcze z czasów filmów, ale wszystko zostało niesamowicie rozbudowane - stworzyli cały świat. Wejście do niego dosłownie zapiera dech w piersiach. A do tego pracujesz z absolutnymi profesjonalistami.
Prowadząca: Ta broda…
John: Sięga mi aż do kolan. Plącze się w guziki i w rozporek. To jest totalnie nie do opanowania.
Prowadząca: Mając tak ogromne doświadczenie, czy mimo wszystko byłeś trochę zdenerwowany, wchodząc na plan w tej roli?
John: Byłem przerażony. Moje pierwsze zdjęcia to były dwie nocne zmiany pod rząd, a o trzeciej nad ranem człowiek nie myśli już zbyt jasno. Wiedziałem, że to moja pierwsza scena, ta na Privet Drive, i że to, co wtedy zrobię, wyznaczy kierunek na kolejne lata. Musiałem to zrobić dobrze. Mimo całego mojego doświadczenia, trema nadal mnie nie opuszcza.

Te wszystkie wywiady, nawet jeśli krótkie, dają nieco światła na to, co działo się na planie. Po przeciekach mogłoby się wydawać, że pierwszą nakręconą sceną Johna jako Dumbledore'a była ta z Flamelami. Teraz już wiemy, że jego pierwszą była na Privet Drive. Odkrywanie serialowych kulis poprzez wypowiedzi aktorów jest fascynujące. Może faktycznie teraz tego nie doceniamy, ale za kilka lat będzie nas to fascynować. Tak jak nadal fascynują nas smaczki zza kulis filmów.

***


Pojawiło się też małe co nieco od serialowej Molly Weasley, czy Katherine Parkinson. Rozmawiając z The Independent podczas Royal Television Society Programme Awards, aktorka podzieliła się swoimi odczuciami odnośnie serialu i roli, którą gra.
Pytanie: Czy zdarzyły się już jakieś momenty typu „uszczypnij mnie, bo nie wierzę”? Wiem, że dopiero zaczynasz.
Katherine: Tak, ale właściwie wszystko jest takim momentem. Całe to doświadczenie. Wejście po raz pierwszy do domu mojej bohaterki było czymś niesamowitym, bo kiedy czytasz książki, a potem widzisz to wszystko zrealizowane na żywo, dokładnie tak, jak podpowiadała ci wyobraźnia... to bardzo piękne uczucie. Masz wrażenie, że wszyscy wyobrazili sobie to w bardzo podobny sposób. To oczywiście zasługa świetnego pisarstwa. Ale tak, jak na razie wszystko jest dla mnie trochę jak sen. Chyba muszę się trochę uspokoić.
Pytanie: No i oczywiście grasz tę ikoniczną rudowłosą postać. Jak się z tym czujesz?
Katherine: Wiesz co... sama nie wiem, czy jestem w stu procentach naturalnym rudzielcem. Czasem mam wrażenie, że trochę oszukuję. Urodziłam się jako rudzielec, ale minęło tyle czasu, odkąd nie farbowałam włosów przez dłuższy okres... Ale tak, jestem ruda i jestem z tego bardzo dumna.

No i kolejna fajna ciekawostka! Już w pierwszym sezonie będziemy mieć okazję zobaczyć Norę.

Katherine udzieliła wywiadu dla Daily Mirror podczas BAFTA TV Craft Awards, w którym w lekkim, żartobliwym tonie opowiedziała o pracy przy nowym serialu. Aktorka z dużym entuzjazmem mówiła o młodej obsadzie produkcji, podkreślając, jak ogromne zrobiła na niej wrażenie:
Dzieciaki w tym serialu są po prostu absolutnie cudowne. Może nie powinnam tego mówić, ale ustawiam ich w kolejce dla moich córek, haha! Mam do nich ogromny szacunek.
Zapytana, czy ma na myśli konkretne osoby, na przykład swojego ekranowego syna Rona, odpowiedziała z uśmiechem:
Może...? Nie chcę go przestraszyć!
Parkinson przyznała również, że udział w projekcie wciąż wydaje jej się czymś nierealnym i ekscytującym:
Wracam na plan za kilka tygodni. Nie zrobiłam jeszcze zbyt wiele, ale to, co już zdążyłam nagrać, było naprawdę, naprawdę ekscytujące.

Katherina otrzymała jeszcze jedno pytanie od redakcji Radio Times.
Niedługo zobaczymy cię również w roli pani Weasley w nowej serialowej adaptacji "Harry’ego Pottera". Czy decyzja o przyjęciu tej roli była łatwa?
Jestem mamą i moje dzieci nigdy by mi nie wybaczyły, gdybym jej nie przyjęła. Z tego punktu widzenia była to absolutnie oczywista decyzja.

***


Na koniec zostawiłam chyba najbardziej niedocenionego członka obsady nowego serialu. Paapa Essiedu w rozmowie dla The Times opowiedział o swojej roli Severusa Snape’a w nowym serialu Harry Potter od HBO - projekcie, który będzie towarzyszył mu przez najbliższą dekadę i znacząco wpłynie na jego życie. Jeśli już nie wpłynął, biorąc pod uwagę reakcję ludzi.

Aktor nie ukrywa, że skala tego zobowiązania jest ogromna:
Tak, to duże zobowiązanie - mówi z uśmiechem. Będę miał 45 lat, kiedy skończymy, i wiem, że moje życie bardzo się zmieni, ale muszę się temu po prostu poddać. Do tego czasu mogę nawet mieć dzieci.

Podkreśla też osobisty wymiar tej historii i swoje przywiązanie do książek:
Jako dziecko byłem zapalonym czytelnikiem. Mojej mamy nie było stać na opiekunkę w wakacje, więc zabierała mnie do biblioteki. Uwielbiałem Harry’ego Pottera. Nigdy nie oglądałem filmów, ale książki były dla mnie ucieczką, kiedy inne rzeczy w życiu nie były łatwe.

Ogłoszenie jego obsady jako Snape’a wywołało falę kontrowersji i hejtu w sieci. To doświadczenie, które, jak przyznaje, miało na niego realny wpływ:
To naprawdę ma znaczenie. W rzeczywistości, kiedy wejdę na Instagrama, zobaczę kogoś piszącego: 'Przyjdę do twojego domu i cię zabiję'. Więc choć jestem prawie pewien, że nie zostanę zamordowany… - śmieje się nerwowo. Ale tak, mam nadzieję, że nic mi się nie stanie, jednak nikt nie powinien spotykać się z czymś takim tylko dlatego, że wykonuje swoją pracę. Wiele osób ryzykuje życie w pracy. Ja gram czarodzieja w "Harrym Potterze". I skłamałbym, gdybym powiedział, że to nie wpływa na mnie emocjonalnie.

Jednocześnie przyznaje, że ta sytuacja daje mu dodatkową motywację:
Ale ten hejt mnie napędza. Sprawia, że jeszcze bardziej chcę uczynić tę postać swoją, bo pamiętam, jak się czułem jako dziecko. Wyobrażałem sobie siebie w Hogwarcie, latającego na miotle. A świadomość, że dziecko takie jak ja może zobaczyć siebie w tym świecie? To daje mi siłę, żeby nie przejmować się kimś, kto wolałby, żebym umarł, zamiast robić coś, z czego będę naprawdę dumny.

Na sugestię, by po prostu odciąć się od mediów społecznościowych, odpowiada:
Nawet jeśli skutecznie to ignorujesz, to nie znaczy, że to nie istnieje. Problem nadal jest powszechny, a poza tym ludzie widzą takie rzeczy i piszą do mnie, pytając, czy wszystko w porządku.
Na pytanie o zgłaszanie gróźb dodaje:
Nie. Nie sądzę, żeby to, że jakiś siedemnastolatek trafi na dwa tygodnie do więzienia za grożenie mi śmiercią, sprawiło, że poczuję się lepiej.

Essiedu odnosi się także do doświadczeń z młodości:
W mojej szkole rasizm, mizoginia i homofobia były na porządku dziennym. (…) Szczerze mówiąc, dzieci często są tylko odbiciem społeczeństwa, w którym dorastają.

Mimo wszystko decyzja o przyjęciu roli Snape’a była dla niego świadoma i głęboko przemyślana:
Tak, mógłbym wybrać coś łatwiejszego, ale tematy, które przewijają się w "Harrym Potterze", czyli miłość zwyciężająca nienawiść, akceptacja, są dla mnie bardzo ważne. Dlatego to robię.

Aktor odniósł się również do podpisania listu wspierającego prawa osób transpłciowych:
Nie pytałem nikogo o radę. Moje poglądy są moje i takie pozostaną. Podpisałem ten list, bo uważam, że artyści ze społeczności trans mają prawo do godnego traktowania i pracy bez zastraszania. Mam ogromne wsparcie ze strony produkcji i podpisałbym się pod tym listem jeszcze raz.

Zapytany o reakcje i ewentualne konsekwencje, podkreśla:
Na koniec dnia dostałem tę rolę dzięki swojemu talentowi. Gdyby to był powód, dla którego miałbym ją stracić, to i tak nie byłby to projekt, przy którym chciałbym pracować.

Na koniec wraca do bardziej osobistych wspomnień z dzieciństwa, które pokazują, jak ważne było dla niego czytanie:
Jako dziecko jadłem bardzo powoli, bo cały czas czytałem. Jedzenie przygotowane przez mamę stgnło. Myślała, że gotuje na marne - mówi z uśmiechem. Złościło ją to, ale teraz przynajmniej może powiedzieć: 'No dobrze, coś dobrego jednak z tego czytania wyszło!'

Na pytanie, czy jego mama byłaby dumna z roli Snape’a, odpowiada z humorem:
Najpierw trzeba by jej wyjaśnić całą historię - śmieje się. Ale tak, byłaby niesamowicie dumna.

Osobiście mocno trzymam kciuki za Paapę i nie mogę się doczekać jego interpretacji Severusa Snape'a.


W jednej z brytyjskich śniadaniówek, niestety nie wiem dokładnie której, ale tutaj macie świstoklika do źródła tej wypowiedzi, Paapa podzielił się swoimi wrażeniami na temat młodych aktorów grających w serialu.
Pytanie: Jak to jest poznawać tych młodych aktorów grających Rona, Harry’ego i Hermionę? W końcu są zupełnie nowi w tym wszystkim.
Paapa: Tak... To znaczy, oczywiście z nimi nie rozmawiam, bo gram nauczyciela, a oni są nie do zniesienia. Nie, tak naprawdę są absolutnie wspaniali i pełni radości. Pięknie się na nich patrzy na tym etapie, bo dla nich to wszystko to po prostu świetna zabawa. Wiesz, oni normalnie chodzą tam też do szkoły, więc każdy dzień to dla nich szkoła, a kręcenie zdjęć to jak przerwa między lekcjami. Ale są niesamowicie, niesamowicie utalentowani i myślę, że ludzie naprawdę ich pokochają.


W kolejnej rozmowie, tym razem dla Esquire, Paapa jeszcze szerzej opowiedział o swoim podejściu do roli Severusa Snape’a. Choć przejęcie tak ikonicznej roli to ogromne wyzwanie, aktor podchodzi do projektu z dużym spokojem i entuzjazmem:
To będzie coś fantastycznego - mówi. Jestem pewien, że wyjdzie znakomicie.

Essiedu podkreśla, jak bardzo osobisty jest dla niego świat Harry’ego Pottera:
Dorastałem, czytając te książki, i byłem w tym samym wieku co bohaterowie. To były czasy, kiedy ludzie ustawiali się w kolejkach pod Waterstones, więc mam bardzo żywe wspomnienia poczucia więzi z tą historią.
Dodaje też, że nowy format serialu daje twórcom znacznie większe możliwości:
Jest coś pięknego w opowiadaniu tej historii w takiej dłuższej formie. Możliwość rozwinięcia jej na przestrzeni ośmiu godzin, a nie dwóch, daje zupełnie inne pole do działania. A ludzie odpowiedzialni za ten serial są niesamowici.

Co ciekawe, mimo że jest wielkim fanem książek, aktor nigdy nie oglądał filmowych adaptacji:
Nigdy nie oglądałem filmów.
Zapytany o różnice w podejściu, przyznaje:
Trudno mi to porównać, skoro ich nie widziałem, ale czuję się szczęściarzem, że mamy więcej przestrzeni i czasu, by sięgnąć po inne wątki z książek i pokazać nowe wymiary tej postaci.

Podczas rozmowy zdradził też kulisy pracy na planie, zwłaszcza przy scenach quidditcha, które, jak się okazuje, były bardziej wymagające (i niezręczne), niż mogłoby się wydawać:
Jest odcinek z dużą ilością quidditcha i moja postać musi latać na miotle. Zbudowali do tego całe stadionowe zaplecze. Widziałem sceny Harry’ego, był podwieszony na linach, a potem przyszła moja kolej. Moja miotła była zamocowana na ogromnym mechanicznym ramieniu. Robiłem swoją scenę, nie było to szczególnie wygodne, ale trudno. I nagle spadłem, zawisłem na tej miotle... - wspomina, dodając, że znajdował się kilka metrów nad ziemią.
Najbardziej upokarzające było to, że nikt się nie zaśmiał. Wszyscy mieli pokerowe twarze. Wisieć na miotle w pomieszczeniu pełnym milczących ludzi, którzy się w ciebie wpatrują - to nie jest przyjemne uczucie.

***


Lox Pratt, który wciela się w Draco Malfoya w powstającym serialu Harry Potter, udzielił wywiadu dla Variety. Podkreśla, że nowa produkcja znacząco rozszerzy tę postać w porównaniu do filmów, gdzie, jak zauważa, Draco pojawiał się łącznie jedynie przez około 30 minut. Serial zakłada adaptację każdej książki w formie osobnego sezonu, co daje znacznie więcej przestrzeni na rozwój bohaterów i pogłębienie ich psychologii. Aktor zaznacza, że choć jego bohater pozostaje wierny oryginałowi, to wnosi do niego własną interpretację: 
On wciąż jest bardzo Draco, ale nadaję mu własną interpretację, dodając jednocześnie: Zdecydowanie ma więcej warstw
W jego ujęciu Draco nie jest jedynie jednowymiarowym antagonistą, lecz postacią złożoną, ukształtowaną przez emocjonalne napięcia i środowisko rodzinne. 
Draco jest kochany, ale ma tę okropną, paraliżującą presję rodzinną. Nie do końca jest tym, kim chce być, i nie potrafi sprostać oczekiwaniom ojca. 
Pratt zwraca uwagę, że właśnie ta wewnętrzna sprzeczność czyni tę rolę szczególnie interesującą aktorsko, a granie "czarnych charakterów" daje mu więcej możliwości: 
Złoczyńcy są po prostu ciekawsi do grania, można zrobić o wiele więcej. 
Droga do roli nie była jednak prosta, aktor przeszedł liczne testy ekranowe, pracując pod okiem reżysera Marka Myloda, zanim ostatecznie został obsadzony jako następca Toma Feltona. Pierwsze spojrzenie na jego interpretację postaci widzowie mogli zobaczyć w krótkim ujęciu z niedawno opublikowanego zwiastuna, który, jak sam przyznaje, celowo niewiele zdradza: 
Cieszę się, że było to bardzo oszczędne, nie zdradzało zbyt wiele i że to było dosłownie błyskawiczne ujęcie. 
Aktor podkreśla również, że jego wersja Draco będzie wyraźnie różnić się od tej znanej z filmów: 
Cieszę się, że ludzie to zobaczą, bo jest zupełnie inny niż Draco z filmów. 
Zapytany o rady od Toma Feltona i czy z nich skorzystał, Lox odpowiedział z uśmiechem: 
Tak... chyba nie mogę zdradzić, ile rekwizytów zabrałem.

Propos jeszcze Loxa i Toma... Młody aktor był obecny podczas jednego ze spektakli Przeklętego Dziecka z udziałem filmowego Draco. Użytkownik TikToka, @kayleekathleen08, uchwycił Loxa wychodzącego z Lyric Theathre po spektaklu.


***

Kolejną ważną osobą udzielającą wywiadu na temat serialu był bez wątpienia Casey Bloys, czyli dyrektor generalny HBO. Strona The Times opublikowała krótką relację z jego pojawienia się podczas wydarzenia inaugurującego start platformy HBO Max w Wielkiej Brytanii i Irlandii.
Jak ujawniono, premiera pierwszego odcinka została zaplanowana na 25 grudnia, co jasno wpisuje produkcję w świąteczny klimat. Sam Bloys przyznał, że to celowy ruch: Podoba nam się pomysł zawłaszczenia dnia Bożego Narodzenia. Jednocześnie nie ukrywał ulgi, że data premiery została wreszcie ustalona, dodając: Pracujemy nad tym już od dwóch i pół roku!.
Serial ma przyciągnąć przed ekrany zarówno całe rodziny, jak i dorosłych fanów wychowanych na serii, stając się jednym z największych wydarzeń tej zimy. Pojawia się jednak naturalne pytanie o kontynuację. Jak długo będziemy musieli czekać na drugi sezon? Bloys uspokaja, że przerwa nie powinna być zbyt długa: Naszym celem jest uniknięcie dużej przerwy, zwłaszcza że, jak wiadomo, dzieci dorastają. Zaznacza jednak, że skala produkcji wyklucza szybki, coroczny tryb realizacji: To nie będzie serial emitowany co roku; jest zbyt duży i zbyt rozbudowany. Mimo to prace nad kontynuacją już trwają: Piszą właśnie drugi sezon.

Dziennikarze z The Hollywood Reporter również dorzucili swoje trzy grosze. Tym razem na stronie padły konkretne pytania. Z odpowiedziami to już różnie.
Wspomniałeś o wyczekiwanym serialu "Harry Potter". Biorąc pod uwagę, że produkcja jest już na zaawansowanym etapie, czy możesz powiedzieć coś więcej na jego temat i o swoich odczuciach?
Widziałem już materiał i jestem bardzo podekscytowany. Nie mogę zdradzić zbyt wielu szczegółów, ale mogę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z tego, co widzę.
Wokół serialu pojawiło się jednak sporo toksycznej dyskusji. Ze względu na stanowisko J.K. Rowling w sprawach osób transpłciowych, John Lithgow, który wciela się w Albusa Dumbledore’a, musi regularnie mierzyć się z pytaniami dotyczącymi swojego udziału w produkcji. Z kolei Paapa Essiedu przyznał, że po ogłoszeniu jego obsady w roli Severusa Snape’a otrzymywał rasistowskie groźby śmierci. Czy przy tak dużym projekcie musieliście inaczej podejść do kwestii ochrony aktorów?
W przypadku tak dużych franczyz dobra wiadomość jest taka, że mają one ogromną, zaangażowaną społeczność fanów. Z drugiej strony oznacza to również, że wiele osób ma bardzo wyraźne opinie i postrzega siebie jako ich zagorzałych strażników. Dlatego przy każdej tego typu produkcji, nie tylko przy "Harrym Potterze", ale przy każdym dużym projekcie opartym na znanym uniwersum, zawsze rozmawiamy z osobami zaangażowanymi o funkcjonowaniu w mediach społecznościowych, dobrych praktykach i sposobach radzenia sobie w takich sytuacjach. To po prostu część tej rzeczywistości.

Kolejne wypowiedzi Caseya Bloysa, tym razem dla RadioTimes, pokazują, że podejście do serialu Harry Potter ma być znacznie bardziej wyważone i wierne materiałowi źródłowemu. Jak podkreśla, twórcy nie zamierzają przekształcać tej produkcji w rozbudowane, wielowątkowe uniwersum na wzór największych franczyz: Nie chodzi o to, żeby… zamienić to w DC albo Marvela. Zamiast tego nadrzędnym celem jest jak najwierniejsze oddanie historii: Chodzi o to, żeby po prostu wiernie przenieść książki na ekran.
Taka decyzja oznacza bardziej rozbudowaną, szczegółową formę opowieści, która pozwoli na głębszą eksplorację znanego świata. Bloys zaznacza, że widzowie mogą spodziewać się nowych elementów: W serialu pojawią się rzeczy, których nie było w filmach, ale nie będą sprzeczne z kanonem. Kluczową przewagą formatu telewizyjnego ma być właśnie czas: Szansą jest spędzenie większej ilości czasu z materiałem źródłowym.

***


Kolejną ważną osobą wypowiadającą się na temat powstającego serialu jest Sarah Aubrey, szefowa oryginalnych produkcji w HBO Max. Jak donoszą Variety oraz Deadline podczas wydarzenia Series Mania we francuskim Lille, podzieliła się swoimi wrażeniami z pracy nad serialem Harry Potter i nie kryła ogromnych emocji związanych z projektem.
Świat, który został stworzony, jest naprawdę niezwykły. Kolejni fani wchodzili na plan, skręcali w uliczkę i nagle znajdowali się na Ulicy Pokątnej i dosłownie wszyscy wybuchali płaczem. To coś bardzo wyjątkowego pracować nad projektem, który tyle znaczy dla ludzi. To duża presja, ale też ogromna satysfakcja. Podjęliśmy się tego projektu na naprawdę dużą skalę. Jesteśmy zobowiązani do zekranizowania wszystkich książek. To inwestycja finansowa, na którą normalnie nie zdecydowano by się przy serialu telewizyjnym
W osobnej rozmowie dla Deadline jeszcze bardziej rozwinęła ten wątek, podkreślając bezprecedensowy rozmach produkcji: Byłam na wielu planach jako producentka filmowa i telewizyjna, ale nigdy nie widziałam czegoś takiego. Opadła mi szczęka. Wam też opadłaby szczęka.
Jej słowa zbiegły się z publikacją nowego zdjęcia z serialu, przedstawiającego Dominica McLaughlina jako Harry’ego Pottera widzianego od tyłu, w szacie Gryffindoru, zmierzającego w stronę stadionu quidditcha. Aubrey dodała przy tej okazji: Podróż z tymi niesamowitymi książkami trwa dalej i nie mogę się doczekać, aż wszyscy staniecie się jej częścią.
Podczas wcześniejszego panelu Content London Aubrey zdradziła również swoje pierwsze wrażenia z adaptacji: Ciągle myślę, że to niezwykle urocza adaptacja książek. Myślę, że kiedy ludzie to zobaczą, powiedzą: 'To są właśnie te książki'. Podkreśliła też znaczenie produkcji dla brytyjskiej branży telewizyjnej: To projekt tworzony przez brytyjskiego scenarzystę, reżyserowany przez brytyjskiego filmowca, a pracują przy nim najlepsi fachowcy, jakich ma do zaoferowania ten kraj i podsumowała: Nie mogę się doczekać, aż wszyscy to zobaczą.
Aubrey odniosła się również do ogromnego zainteresowania fanów i aktywności internetowych społeczności, przywołując sytuację z dnia ogłoszenia młodej obsady: W dniu, w którym ogłosiliśmy casting dzieci, Dominica, Alastaira i Arabellę, w ciągu dwóch godzin ktoś przeanalizował ich profile na Instagramie i na podstawie znajomych wydedukował, kto zagra Malfoya. Opublikowali wpis: 'Ten chłopak wygląda jak idealny Malfoy'. To, że byli w stanie dojść do tego w ciągu kilku godzin, było jak: 'łał, czyli tak to wszystko będzie wyglądać'.

***


Zdarzają się również i nieprzyjemne rzeczy na planie. Według doniesień The Sun na planie serialu Harry Potter pojawiły się zgłoszenia dotyczące niewłaściwego zachowania, w tym incydenty z udziałem młodych statystów. Produkcja, w której jednocześnie pracuje wiele dzieci i nastolatków, mierzy się z wyzwaniami związanymi z utrzymaniem odpowiedniej atmosfery na planie.

Kierownictwo projektu traktuje sprawę poważnie i wprowadziło jasne zasady dotyczące zachowania - każda forma nękania ma skutkować natychmiastowym usunięciem z produkcji, niezależnie od pozycji danej osoby. To szczególnie istotne w kontekście długoterminowych planów, ponieważ zdjęcia mają potrwać nawet osiem lat.

Tak dla przypomnienia, bo to ważne apropos tej sytuacji. Serial powstaje w specjalnie zbudowanym kompleksie w Leavesden, który funkcjonuje jak małe miasteczko, z własną szkołą i zapleczem medycznym. Wprowadzono tam politykę przeciwdziałania przemocy oraz system zgłaszania nieprawidłowości, również anonimowo. Obsada i ekipa mają także dostęp do wsparcia psychologicznego, sesji coachingowych i materiałów dotyczących dobrostanu.

Jednocześnie produkcja pozostaje objęta ścisłą tajemnicą - nawet identyfikatory umożliwiające wejście na plan nie zawierają żadnych odniesień do Harry’ego Pottera, posługując się zamiast tego kryptonimem Dark Train.

***

W kontekście nowego serialu HBO o Harrym Potterze coraz częściej pojawia się temat dronów krążących nad planami zdjęciowymi. Faktem jest, że duże produkcje w Wielkiej Brytanii, jak ta realizowana w Warner Bros. Studios Leavesden, rzeczywiście przyciągają osoby próbujące nagrywać materiał z powietrza. Drony bywają problemem, zwłaszcza jeśli chodzi o potencjalne spoilery czy zakłócanie pracy ekipy.

Nie jest jednak prawdą, że można "legalnie latać nad planem i nikt nic nie może zrobić". Przepisy Civil Aviation Authority jasno wymagają zachowania bezpiecznej odległości od ludzi i zakazują lotów stwarzających zagrożenie, a plan filmowy to miejsce, gdzie te zasady bardzo łatwo naruszyć. Dodatkowo możliwe są tymczasowe ograniczenia przestrzeni powietrznej, a operator drona może ponieść konsekwencje prawne. Owszem, w brytyjskim prawie istnieje zasada, że właściciel nie kontroluje całej przestrzeni powietrznej nad swoją działką, ale nie oznacza to pełnej dowolności dla operatorów dronów. Współczesne regulacje lotnicze i przepisy dotyczące prywatności wprowadzają konkretne ograniczenia.

Branża filmowa naciska na doprecyzowanie prawa, bo technologia wyprzedza regulacje, ale nie oznacza to, że obecnie jest całkowicie bezradna. Produkcje mogą reagować zarówno poprzez zgłaszanie naruszeń, jak i korzystanie z dostępnych środków prawnych i organizacyjnych.

Piszę to ponieważ w pierwszej połowie marca zrobiło się zamieszanie z tego powodu. Użytkownik YouTube'a, niejaki DJ AUDITS, wrzucił dość spory materiał wideo z nagraniem niektórych lokalizacji, jak fragment Hogwartu, boiska do Quidditcha czy całe Privet Drive. Wszystkie materiały oczywiście poznikały już z internetu. Warner Bros. komunikowali się z potterowymi stronami, aby usuwali materiały i tak też się stało. Niesamowite jak to skutecznie zadziałało! Szukałam chociażby screenów z tego filmu, ale dosłownie wszystko poznikało. Oczywiście to nie znaczy, że sama takich wcześniej nie porobiłam. Pokuszę się jednak o wrzucenie tylko jednego, pokazującego domy przy Privet Drive, aby zwrócić Waszą uwagę na coś całkiem interesującego.


Przyjrzyjcie się tym domom. Niektóre wyglądają naprawdę identycznie, jednak są na różnym etapie zadbania czy też zaniedbania. Uwielbiam takie szczegóły! To pokazuje jak wielką uwagę zwracają na scenografię. W końcu normalnie też tak jest, że niektórzy bardziej dbają o swoje domy, a inni nie. I to z różnych powodów. To daje Privet Drive tej autentyczności. 

Kolejnym materiałem, który bardzo szybko zniknął z internetu był filmik ulicy Pokątnej. Akurat jeśli chodzi o niego to nadal można znaleźć go w niektórych miejscach. Niektórzy z Was pewnie widzieli już ten materiał na moim instagramie, ale jeśli go przeoczyliście to łapcie TEN świstoklik. Tam również można dopatrzeć się ciekawych rzeczy, jak choćby kawiarni, która nazwana została Accioffe. Ogromnie lubię to, że rozbudowują ten magiczny świat! 

***

Przebrnęliśmy przez oficjalne informacje, zapowiedzi, wywiady, jednak prawdziwy crème de la crème dopiero przed nami. Zmieniam w tym momencie również formę tego posta, ponieważ myślę, że jako relacja będzie sprawdzało się to tutaj bardziej efektywnie. Dlatego też kocham prowadzić bloga, bo nie muszę się stosować do sztywnych reguł. Mniejsza z tym! Końcówka marca była dla nas czymś niesamowitym! Dla mnie była to ekscytacja na naprawdę wysokim poziomie i poczułam się jak nastolatka, która lata temu czekała na filmowe i książkowe zapowiedzi. Wszystko za sprawą ważnych zapowiedzi, które zostały ogłoszone z okazji oficjalnego wejścia platformy HBO Max do Wielkiej Brytanii i Irlandii


16 marca dostaliśmy ogłoszenie, że na Piccadilly Circus w Londynie będzie organizowane wydarzenie HBO Max Experience. Zapowiedziano, że wśród atrakcji będzie dostępne doświadczenie immersyjne, zawierające między innymi korytarz inspirowany Hogwartem, wypełniony unoszącymi się świecami. Alex Lewis, wiceprezes ds. marketingu w Wielkiej Brytanii i Irlandii w HBO Max, wspomniał o serialu Harry Potter podczas rozmowy o tej właśnie atrakcji, jednak nadal nie była to żadna gwarancja, że coś faktycznie otrzymamy.


Już 17 marca Gracie Cochrane, serialowa Ginny Weasley, udostępniła na swoim instagramie nagranie z nową reklamą HBO Max promującą uruchomienie platformy na wyspach. HBO Max - najlepsza platforma od czasu peronu 9 3/4! Ta część fandomu, która nieprzerwanie śledzi każdą nowinkę, aż eksplodowała z ekscytacji! Dodatkowo potęgowały to komentarze pozostałych dzieciaków z ekipy pod tym właśnie postem. To dało nam jeszcze więcej nadziei, że faktycznie zostanie ogłoszone coś dużego. No ale na to trzeba było czekać jeszcze przez tydzień.


23 marca na instagramie zaczęły pojawiać się filmiki influencerów zaproszonych na plan zdjęciowy nowego Pottera, którzy na własne oczy mogli zobaczyć niektóre z najbardziej kultowych miejsc z czarodziejskiego świata. Ich reakcje pokazują, że produkcja jest zarówno wierna ukochanemu uniwersum, jak i bogata w nowe szczegóły, których fani nigdy wcześniej nie widzieli. Moim zdaniem najważniejszymi reakcjami są te od prawdziwych fanów serii, a nie osób, które podpięły się pod fandom, także poniższe informacje pochodzą od redakcji The Leaky Cauldron oraz brazylijskiego fana Caco Cardassiego.
Wśród największych atrakcji, o których opowiadali zaproszeni goście, znalazła się możliwość zobaczenia Ekspresu do Hogwartu z bliska. Odwiedzający mogli wejść do środka pociągu i przekonać się, jak ogromną uwagę poświęcono detalom. Według relacji wnętrza zostały dopracowane znacznie bardziej niż w filmach, dzięki czemu podróż do Hogwartu ma sprawiać wrażenie jeszcze bardziej realistycznej i immersyjnej.
Goście mieli również okazję przejść się Ulicą Pokątną, która płynnie łączy się z bankiem Gringotta, sklepem Madame Malkin i sklepem Ollivanderów. Cała przestrzeń została zaprojektowana tak, by przypominała prawdziwe, tętniące życiem magiczne miejsce, pełne szczegółów, szyldów i klimatu, a nie wyłącznie filmową scenografię.
Scenografka Mara LePere-Schloop miała kierować się podczas pracy nad serialem jedną główną ideą: połączeniem. Pierwszym elementem jest fizyczne połączenie lokacji. Hogwart został zaprojektowany jak realnie funkcjonujący zamek, w którym klasy, dormitoria i pokoje wspólne naturalnie się ze sobą łączą. Dzięki temu sceny mają wyglądać bardziej realistycznie, a codzienne życie uczniów przemieszczających się po szkole bardziej autentycznie.
Drugim ważnym aspektem jest związek z naturą. Twórcy mocno osadzili Hogwart w klimacie szkockich Highlandów, zarówno pod względem architektury, jak i kostiumów czy użytych materiałów. Naturalne tkaniny, takie jak szkocka wełna, oraz inspiracje lokalnym krajobrazem i tradycją mają sprawić, że świat magii będzie wydawał się bardziej realny i wiarygodny.
Jednym z najbardziej ekscytujących wniosków po pierwszych wizytach na planie jest to, jak mocno serial ma trzymać się książkowego pierwowzoru. Potwierdzono już między innymi, że w adaptacji w końcu pojawi się Irytek.
Twórcy chcą też znacznie mocniej rozbudować drobne, ale pamiętne elementy znane fanom z powieści oraz pokazywać wydarzenia z perspektywy różnych bohaterów. Pojawiają się również sugestie, że serial będzie dokładniej wyjaśniał niektóre zagadki, nad którymi czytelnicy zastanawiali się od lat, jak choćby tajemniczy ślad na nosie Rona podczas podróży pociągiem do Hogwartu.

Sceny, które pojawią się w serialu, ale które nie były wprost opisane w książkach:
  • scena otrzymania listu z Hogwartu przez Hermionę,
  • bardziej rozbudowana historia Dumbledore’a,
  • Nicolas i Perenelle Flamelowie,
  • wszystkie wspomnienia z myślodsiewni pokazane w odpowiedniej kolejności,
  • lekcje Historii Magii z profesorem Binnsem i walczącym ze snem Ronem,
  • dormitorium dziewcząt Gryffindoru, którego wcześniej nie pokazano w filmach.

Plus dodatkowe ciekawostki:
  • Twórcy serialu chcą, żeby mecze quidditcha przypominały transmisje wyścigów Formuły 1 z lat 90. Podczas nagrywania scen wykorzystują miniaturowe kamery montowane z przodu mioteł, dzięki czemu widzowie zobaczą akcję z perspektywy zawodników. Do tego używane są długie teleobiektywy śledzące ruch graczy z dużej odległości. Całość ma sprawiać wrażenie prawdziwej sportowej transmisji na żywo.
  • Producent David Heyman, podobnie jak w filmach, pojawi się w Hogwarcie jako postać na jednym z portretów. Tym razem jednak obok niego mają znaleźć się również członkowie jego rodziny.
  • Magia ma być subtelnie obecna także w świecie mugoli, nawet jeśli oni sami nie będą jej świadomi. Przykładowo gazeta może nagle "odlecieć z podmuchiem wiatru", choć w rzeczywistości będzie to efekt działania czarodzieja.
  • Choć wcześniej informowano media, że do ról Harry’ego, Rona i Hermiony zgłosiło się około 32 tysięcy dzieci, w rzeczywistości liczba przesłuchań była jeszcze większa. Casting przeszło aż 48 tysięcy młodych aktorów.
  • Na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu pojawi się ściana z wystającymi dłońmi. Co ciekawe, każda z nich została odwzorowana na podstawie dłoni członków rodziny rzeźbiarza pracującego przy scenografii.
  • Jednym z wymogów pracy przy serialu miało być również autentyczne zamiłowanie do świata Harry’ego Pottera. Zarówno członkowie obsady, jak i ekipy produkcyjnej musieli być prawdziwymi fanami serii.

Polecam też ogromnie zaznajomić się z relacją na stronie The Leaky Cauldron. Myślę, że dużo osób kojarzy tę stronę! To jest jedna z tych które, mimo wszystko, przeszły próbę czasu i nadal funkcjonują od tej pierwszej ery świetności serii. Artykuł po angielsku możecie przeczytać tutaj, a tych co wolą polską wersję zapraszam do złapania TEGO świstoklika.


Po takiej ogromnej masie nowych, ekscytujących informacji przyszedł czas na kolejne mięsko. 24 marca, późnym popołudniem, zostało opublikowane pierwsze oficjalne zdjęcie, zapowiadające nadejście czegoś jeszcze bardziej niesamowitego następnego dnia. To zdjęcie wywołało już prawdziwą lawinę ekscytacji. Nie było chyba osoby w fandomie, która nie czekałaby na zwiastun. Dodatkowo była to też sprytna wskazówka odnośnie godziny pojawienia się treasera. 7 na szacie Harry'ego była również informacją, że zapowiedź pojawi się o godzinie 19 w Wielkiej Brytanii. Polscy fani musieli czekać do godziny 20. Oczekiwanie przez cały dzień było jedną z najwspanialszych rzeczy, jaką doświadczyłam odkąd wróciłam do fandomu HP. Obserwowanie ile ludzi wyczekuje, ta nerwowa atmosfera, radość, obawy... Wszystko się ze sobą mieszało. Dodatkowo jeszcze to odliczanie na koniec. Naprawdę nie wiem, jak można się tym wszystkim nie cieszyć. To jak początek nowej ery. Coś innego, ale równie magicznego i takiego łączącego fandom. Nadal mam ciarki jak sobie o tym pomyślę!


Każdy chyba myślał, że otrzymamy parosekundową migawkę z tytułem i może jakieś jedno ujęcie. Myślę, że nikt nie spodziewał się teasera trwającego prawie dwie minuty. Nie będę go tutaj omawiać, bo już to robiłam i zapraszam TUTAJ, ale są pewne praktyczne informacje, które muszą wybrzmieć.

Pierwszy sezon będzie nosił tytuł Harry Potter i Kamień Filozoficzny, a jego premiera będzie miała miejsce 25 grudnia 2026! Będzie 8 odcinków, z emisją jednego odcinka na tydzień. 25 grudnia w tym roku wypada w piątek, ale nie jest powiedziane, że to będzie dzień, w którym będą pojawiać się kolejne odcinki. Godzina emisji również jest nieznana. 

Najważniejsza rzecz! Jest to teaser, a nie trailer! To jest bardzo ważna różnica. Zapowiedź wyszła w momencie, kiedy serial był jeszcze w zaawansowanej produkcji, trwały zdjęcia. Dlatego też ograniczono pokazywanie jakichkolwiek scen z wykorzystaniem efektów CGI. Tak samo jak nie wszystkie sceny w nim umieszczone mogą trafić do serialu. Kolorystyka najprawdopodobniej również się zmieni. Nie wspominając już o muzyce. Utwór wykorzystany w tym krótkim materiale nosi tytuł Bravura i został skomponowany przez Caleba Jordana Swifta, a nie Hansa Zimmera czy Bleeding Fingers. To wszystko zostanie zmodyfikowane na etapie postprodukcji. 


Za nową czcionkę odpowiedzialne jest Arillatype.Studio®. Jak można wywnioskować, jest to studio zajmujące się projektowaniem krojów pisma. Ich siedziba znajduje się w Maladze w Hiszpanii. Studio współpracowało przy projekcie razem z agencją R/GA, a za nową identyfikację odpowiadał Pedro Arilla.

Nowe logo nie zostało całkowicie zmienione, a raczej subtelnie odświeżone. Zachowano charakterystyczną konstrukcję oryginalnego napisu, dzięki czemu nadal pozostaje on natychmiast rozpoznawalny dla fanów. Jednocześnie wprowadzono jednak szereg typograficznych zmian, które nadają mu nowy charakter.

Jednym z najbardziej zauważalnych elementów są organiczne zakończenia liter "H", "Y" oraz "T". Ich kształt przypomina korzenie, co ma nawiązywać do bardziej surowego i naturalnego kierunku artystycznego serialu. Zmodyfikowano również podwójne "T". Litery zostały połączone specjalną ligaturą tworzącą jedną poziomą linię, która przypomina różdżkę. Charakterystyczna błyskawica przy literze "P" nadal pozostała częścią logotypu, jednak została przeprojektowana tak, by lepiej współgrała z proporcjami i rytmem całego kroju. Dzięki temu wygląda bardziej jak integralny element czcionki niż osobny graficzny dodatek.


Zanim zakończę tę wspaniałą relację z marca, warto przyjrzeć się jeszcze statystykom tej zapowiedzi. Napisać, że wzbudziła ona zainteresowanie to jak nic nie napisać. Warner Bros Discovery ogłosiło, że oficjalna zapowiedź serialu Harry Potter i Kamień Filozoficzny w ciągu pierwszych 48 godzin uzyskała ponad 277 milionów wyświetleń na różnych platformach, co czyni ją najczęściej oglądanym zwiastunem w historii HBO i HBO Max, przekraczając poprzedni rekord ponad dwukrotnie. Już na tym etapie jest to niesamowity sukces bez względu na to, jak negatywnie rozpisują się o tym serialu media popkulturowe. 


Naszą wisienką na tym marcowym torcie było pojawienie się po raz pierwszy Złotego Tria. Miało to oczywiście miejsce podczas HBO Max Experience. Można powiedzieć, że to ich taki pierwszy czerwony dywan. Drodzy Czarodzieje, przed Wami Dominic McLaughlin jako Harry Potter, Arabella Stanton jako Hermiona Granger oraz Alastair Stout jako Ronald Weasley



***


Kurz nie zdążył jeszcze całkowicie opaść, gdy kolejna wiadomość uderzyła w fanów niczym grom z jasnego nieba! HBO oficjalnie ogłosiło specjalny dokument zatytułowany Finding Harry: The Craft Behind the Magic (ubogi polski tytuł to Harry Potter: Kulisy magii), który zadebiutował 5 kwietnia, dokładnie o godzinie 21, na HBO Max. Produkcja jest pełnoprawnym programem pokazującym kulisy powstawania nowego serialu o Harrym Potterze.

Dokument skupił się przede wszystkim na ogromnej skali projektu oraz pracy osób odpowiedzialnych za stworzenie świata magii, od scenografów i kostiumografów po specjalistów od efektów i twórców magicznych stworzeń. W materiale pokazano również proces poszukiwań nowych aktorów do ról Harry’ego, Rona i Hermiony. Narratorem programu został Nick Frost, serialowy Hagrid. W dokumencie pojawiąją się także członkowie obsady wcielający się w nauczycieli Hogwartu, między innymi John Lithgow, Janet McTeer oraz Paapa Essiedu, czyli nowi Dumbledore, McGonagall i Snape.

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zobaczyć tego materiału, to serdecznie zapraszam TUTAJ.

***


Miesiąc po zapowiedzi serialu wpłynęły ciekawe statystyki. Chociaż myślę, że trzeba na nie patrzeć trochę z przymrużeniem oka, bo jak dotąd nie wiadomo czy źródło jest na tyle wiarygodne, aby temu ufać. Wraz ze zbliżającą się premierą serialu Harry Potter od HBO wyraźnie wzrosło zainteresowanie całym uniwersum stworzonym przez J.K. Rowling. Według raportu aplikacji językowej Preply, w ciągu ostatniego miesiąca zainteresowanie książkami wzrosło aż o 156%. Jednocześnie odnotowano również znaczący wzrost popularności filmów o 122%.

***


3 maja odbyły się zdjęcia do serialu przy dworcu kolejowym Waterloo w Londynie. Kręcono scenę powrotu uczniów z Hogwartu. Dworzec kolejowy Waterloo odciążył tym samym dworzec King's Cross i stał się kolejną lokacją na mapie fanowskich wycieczek. Pozwolę sobie omówić niektóre materiały jakie do tej pory wyciekły.


To pierwsza fotka jaka wyciekła. Na przodzie mamy Katherine Parkinson (serialową Molly Weasley) oraz Daniela Rigby'ego (serialowego Vernona Dursleya). Z tyłu widać Tristana i Gabriela Harlandów (serialowych bliźniaków Weasley). Oficjalnie nie zostało powiedziane kim jest ten mężczyzna, który schodzi schodami razem z nimi, ale fani już wyśledzili, że najprawdopodobniej jest to aktor John Hopkins. Czyżby miał zagrać tatę Hermiony? Zobaczymy, zobaczymy!


Tutaj ponownie mamy Tristana i Gabriela Harlandów, ale tym razem w towarzystwie Ruariego Spoonera, który został obsadzony w roli Percy'ego Weasleya. Z filmików z tego ujęcia można zobaczyć, że serialowy Percy, tak jak jego książkowy odpowiednik, będzie nosił okulary.





Na pierwszym zdjęciu radośnie kroczy sobie Dominic McLaughlin (serialowy Harry Potter), a za nim Amos Kitson (Dudley Dursley). Na kolejnym znowu pojawia się nam Dom, ale tym razem w towarzystwie Arabelli Stanton, naszej serialowej Hermiony. A na ostatnim mamy Alastaira Stouta, czyli Rona.


Jeśli dobrze przyjrzycie się nagraniu to zobaczycie Molly Weasley biegnącą z rozpostartymi ramionami. Najprawdopodobniej jest to scena, w której wita swoich synów.



Powoli kończą się zdjęcia do pierwszego sezonu serialu. Oficjalnie jeszcze nie ma potwierdzonej konkretnej daty zakończenia, ale powszechnie od dawna wiadomo, że ma to nastąpić w pierwszej połowie maja. To była niesamowita przygoda!

***

Ruszyły już castingi do drugiego sezonu. Wiadomo niewiele, ale coś już tam się pojawiło od wiarygodnych informatorów. Według najnowszych informacji trwają poszukiwania aktorów do kluczowych ról związanych z Komnatą Tajemnic, między innymi Artura Weasleya, profesora Gilderoya Lockharta, Zgredka oraz pozostałych nowych postaci pojawiających się w historii.

Rozpoczęto również casting do ról uczniowskich. Większą rolę niż w filmach ma otrzymać Millicenta Bulstrode, co może sugerować, że serial mocniej rozbuduje jej konflikt z Hermioną jeszcze przed słynną sceną z eliksirem wielosokowym i transformacją w półkota. Pojawiły się też nowe informacje dotyczące obsady Jęczącej Marty oraz Colina Creeveya. Twórcy mają szukać aktorki w wieku około 13–18 lat do roli Marty oraz aktora w wieku 10–12 lat do roli Colina.

Według źródeł aktorzy wszystkich ras są brani pod uwagę przy castingu do roli Gilderoya Lockharta. Na ten moment żadne z większych nazwisk nie zostało jeszcze oficjalnie potwierdzone, jednak produkcja ma być coraz bliżej finalizacji decyzji castingowych.

***

Ostatnia prosta! To co uwielbiam najbardziej, czyli przegląd social mediów! Młodzi aktorzy na przestrzeni tych dwóch miesięcy nie dawali o sobie zapomnieć!

Eddison Burch (Miles Bletchley) oraz Eire Farrell (Katie Bell) w jednym ze sklepów w Studiu Warner Bros. w Leavesden. Miles Bletchley i Katie Bell odwiedzają Warner Bros. Studio Tour zamiast rywalizować na boisku quidditcha. Spokojnie, niedługo wrócimy do rywalizacji... ale to było całkiem fajne!

Eddison Burch (Miles Bletchley), Laila Barwick (Pansy Parkinson) oraz Scarlett Archer (Penelopa Clearwater) na wspólnej wycieczce w Yorku. Dopisek do zdjęć brzmi: Świetnie spędzony czas na odwiedzaniu sklepów związanych z Harrym Potterem i chłonięcie klimatu Ulicy Pokątnej!

Anjula Murali (Padma Patil), India Moon (Hanna Abbott), Jazmyn Lewin (Susan Bones), Alessia Leoni (Parvati Patil) oraz Sienna Moosah (Lavender Brown). Podpis pod zdjęciem: Spędzamy razem czas prywatnie, z dala od pracy. 
Ciekawy jest komentarz Aarona Zhao (Terry'ego Botta) pod tym zdjęciem: Co za dzień! Zdecydowanie taki, który trafia do archiwum wspomnień. Różdżki może zostały odłożone, ale magia nadal z nami jest. Już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania.

Gracie Cochrane (Ginny Weasley) i jej oczywisty wybór domu w Dziedzictwie Hogwartu. Ten uśmieszek mówi wszystko!

Gdy serialowy Dean (Elijah Oshin) spotyka filmowego Deana (Alfie Enoch). Podpis: Minęły już trochę ponad 3 miesiące od przypadkowego spotkania Alfiego Enocha w drodze na mecz piłki nożnej! Nadal nie mogę uwierzyć, że poznałem oryginalnego Deana Thomasa, w którego wcielam się teraz w nowym serialu o Harrym Potterze.

Sasha Soetan (Angelina Johnson) ze swoim gryfońskim misiem. Najlepszy prezent na świecie!

Orson Matthews (Oliver Wood) na West Endzie przed spektaklem Harry Potter i Przeklęte Dziecko. W końcu mogę zobaczyć to arcydzieło na żywo na scenie!

Dylan Health (Adrian Pucey), James Dowell (Lucjan Bole), Henry Medhurst (Peregrine Derrick) i Oliver Croft (Marcus Flint). Ślizgoni potrafią się dobrze wystroić.

***

Skoro mowa o socialach to Joanne Rowling również miała kilka uroczych wpisów na Twitterze na przestrzeni tych dwóch miesięcy!

@fraanrodri7: Cieszysz się na serial o Harrym Potterze?
@jk_rowling: Bardzo!

@LudicrousMonica: Hej @jk_rowling! Zwiastun nowego Harry’ego Pottera wygląda absolutnie fenomenalnie. Nie mogę się doczekać i mam wrażenie, że cały świat też nie!
@jk_rowling: To będzie coś niesamowitego. Jestem z tego naprawdę bardzo szczęśliwa.

@jk_rowling: Jeśli jesteś mamą, która wczoraj czytała na głos Harry’ego Pottera i Kamień Filozoficzny swojemu dziecku w pociągu LNER z Londynu do Edynburga - jedno z moich dorosłych już dzieci słuchało was i powiedziało, że genialnie robiłaś głosy postaci!

@clharrington024: Moja córka, która uczęszcza do szóstej klasy, czyta Harry’ego Pottera. Kilka dni temu bardzo późno skończyła szóstą książkę, kiedy ja już spałam. Rano obudziłam się i znalazłam na kuchennym blacie karteczkę: "Mamo, Dumbledore nie żyje! Jest mi tak smutno. Kocham, Charlotte".
Ta mała wiadomość kompletnie roztopiła mi serce. Czytanie wielkich książek jest magiczne, poruszające i czasem bolesne. Dziękuję @jk_rowling za stworzenie świata, który dzieci mogą kochać i w którym mogą żyć wyobraźnią. Rodzice - zbyt wiele dzieci dzisiaj nie przeczytało całej serii Harry’ego Pottera. Zacznijcie czytać ją razem z nimi. Obiecuję, że będą to jedne z najpiękniejszych wspomnień, jakie stworzycie.
@jk_rowling: To przepiękna wiadomość i przypomniała mi wieczór, kiedy poszłam powiedzieć dobranoc mojemu dziewięcioletniemu synowi. Znalazłam go leżącego z Księciem Półkrwi odwróconym okładką do dołu na kołdrze. Spojrzał na mnie bardzo poważnie i zapytał: "Dlaczego zabiłaś Dumbledore’a?"

***

Koniec! Bardzo dziękuję osobom, które dobrnęły do końca! To naprawdę niesamowita przygoda przygotowywać te wszystkie wywiady i inne ciekawe rzeczy. Postaram się jednak, żeby były częściej, bo ten post po prostu nie ma końca. Niech magia będzie z Wami i do przeczytania!


Art w nagłówku jest autorstwa Donalda Lemke i pochodzi z Harry Potter Diagon Alley Collectible Set.