07/03/2026

#005 Czarodziejskie nowinki: luty i 1/4 marca 2026

| |

Witajcie, Świergotniki!
Poprzedni miesiąc przeleciał w ekspresowym tempie i obfitował w wiele nowinek, a już zwłaszcza związanych z serialem. W sumie to też początek tego miesiąca, który również uwzględniłam w tym poście. Na wstępie jednak bardzo chciałam podziękować za odbiór poprzedniego posta z serii czarodziejskich nowinek oraz zachęcić do dyskusji nawet tutaj na blogu pod postami. Jak zauważyliście nie będą to tylko suche informacje i raczej będę starała się dodawać czasami też coś od siebie, dlatego też tym bardziej jestem ciekawa Waszego zdania na te wszystkie tematy. Mam wrażenie, że strony strikte zajmujące się popkulturą często szukają negatywnej sensacji w tym, co dzieje się przede wszystkim wokół serialu. Tutaj na pewno tego nie uświadczycie. Liczę, że i tym razem będziecie się dobrze bawić! Zaczniemy sobie od naszego fandomu, potem przejdziemy do słuchowisk, innych ciekawostek, aby zakończyć posta na serialowych tematach. Także zróbcie sobie kawki albo herbatki i... ZACZYNAMY!

***


Ostatnio skończyłam na informacji o dacie premiery kolejnych Małych Potterowników, więc dzisiaj od tego właśnie zaczniemy. Ruszyła przedsprzedaż przewodników po postaciach Luny Lovegood oraz Albusa Dumbledore'a. Do każdego zamówienia w przedsprzedaży przy zakupie dwóch książeczek, Media Rodzina dorzuca wybrany worek z Harry'm, Ronem lub Hermioną. Premiera zapowiedziana jest na 11 marca. Zachęcam do obejrzenia podglądów na oficjalnej stronie wydawnictwa. Myślę, że te książeczki ucieszą nie tylko najmłodszych fanów, bo są naprawdę przepięknie wydane i skrywają tajemnice, które gdzieś tam mogły umknąć w nawale innych faktów! A gdzie zamówić? Już zostawiam odnośniki!
Do grona nowych ilustratorów dołączyły Helen Brady, która pięknie przedstawiła postać Luny, oraz Paola Escobar, która swoimi rysunkami przybliży nam postać Albusa. Czekam z niecierpliwością na te interpretacje!


***


Zostając przy Małych Potterownikach (Pocket Potters), a odchodząc troszkę od polskiego fandomu, brytyjski wydawca Harry'ego Pottera ogłosił premierę kolejnych dwóch książeczek z tej serii. Hagrid oraz Zgredek pojawią się nakładem wydawnictwa Bloomsbury już 13 sierpnia tego roku. Książeczkę o Hagridzie zilustruje Olia Muza, która pracowała już nad tą serią, interpretując dla nas postać Rona. Kilka jej dzieł pojawiło się również w przewodniku Harry Potter. Magiczny Almanach. Zgredek natomiast zostanie opracowany ponownie przez Helen Brady. Polska premiera nie została jeszcze ogłoszona, ale jak najbardziej możemy się ich spodziewać na naszym rynku. Poniżej prezentuję przykładowe strony.





***


Wracając do naszego podwórka - Media Rodzina zdecydowanie nas rozpieszcza już od początku roku. W lutym ogłoszono premierę aż dwóch tomów w polskiej wersji okładkowej. Za ilustracje odpowiedzialna jest Kaja Bajowska. Premiera obydwu tomów zapowiedziana jest na 25 marca. Wiadomo jednak, że będą one dostępne do kupienia wcześniej, bo już na Poznańskich Targach Książki, które odbędą się oczywiście w Poznaniu od 13 do 15 marca. Ruszyła również przedsprzedaż przez stronę wydawnictwa oraz Empik. Zachęcam zapoznać się z podglądami.

Jestem zachwycona tymi okładkami! Uwielbiam te nieoczywiste sceny, które się na nich pojawiają. Nie mówiąc już o kolorach, elementach roślinnych i symbolice, która od drugiego tomu aż mnie powaliła. Może już za bardzo działa u mnie nadinterpretacja, ale dla mnie te okładki to nie tylko suche ilustracje, ale również przemyślana kompozycja. Już nie mogę się doczekać aż wpadną w moje łapki oraz jak będą wyglądały kolejne tomy! 


***


17 maja o godzinie 17:00 w Tauron Arena Kraków odbędzie się seans filmu Harry Potter i Kamień Filozoficzny z muzyką na żywo. Kompozycje Johna Williamsa będzie można posłuchać w wykonaniu FMF Orkiestry i Chóru Filharmonii Krakowskiej. Będzie to bez wątpienia niesamowicie magiczne doświadczenie! Emisja filmu odbędzie się w ramach 19. Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie i na pewno będzie pięknych uhonorowaniem 25-lecia pierwszego filmu o przygodach młodego czarodzieja z blizną w kształcie błyskawicy. Więcej informacji oraz możliwość kupienia biletów znajdziecie TUTAJ.

***


W tym podsumowaniu nie mogłabym pominąć nowej fanowskiej inicjatywy, jaką bez wątpienia jest wydanie pierwszej wrockowej piosenki w Polsce! O wizard rocku pokrótce możecie przeczytać tutaj, a ja ogromnie zachęcam do wsparcia utworu Herbatka u Hagrida. Zespół wykonujący tę piosenkę to Dwie Zosie i z tego co mi wiadomo, to nie tylko na tym jednym kawałku się skończy przygoda dziewczyn z tym ciekawym nurtem muzycznym. Promocji utworu mają towarzyszyć również wydarzenia potterowe, a więc będzie pretekst do magicznych spotkań. Ogromnie zachęcam do śledzenia ich na YouTube, Spotify oraz Instagramie. Cieszę się bardzo, że również w naszym fandomie nie brakuje rozrywki i powstają nowe projekty.

***


Propos inicjatyw - można pobrać bezpłatnie zaktualizowane wydanie e-booka Przewodnik po magicznych miejscówkach. W Polsce mamy masę miejsc inspirowanych serią o Harry'm Potterze. Jestem pewna, że większość z nich jest powszechnie znana, ale są również i takie, o których nie każdy słyszał. Ania włożyła ogrom serca w przygotowanie tego przewodnika i głupio by było o nim nie wspomnieć. Wszystkie magiczne lokalizacje podzielone są na województwa. Mnie osobiście bardzo ten e-book pomaga. Co zrobić aby uzyskać do niego dostęp? Łapcie ŚWISTOKLIKA po instrukcje i bawcie się dobrze!

***


10 lutego na Audible miała miejsce premiera Czary Ognia z serii słuchowisk Harry Potter: The Full-Cast Audio Editions. Od tej części zmieniła się obsada głównych bohaterów. Frankiego Treadawaya w roli Harry'ego zastąpił Jaxon Knopf, Maxa Lestera w roli Rona Rhys Mulligan, a Arabellę Stanton w roli Hermiony Nina Barker-Francis. Fragmenty z ich udziałem z rozdziałów dwunastego i czternastego możecie przesłuchać TUTAJ. Natomiast na stronie Variety pojawił się wywiad z nową trójcą, który w języku polskim możecie przeczytać TUTAJ. Polecam przeczytać, bo zawiera mnóstwo ciekawostek odnośnie pracy nad tym projektem.


Zakon Feniksa będzie miał premierę już 10 marca. Na YouTube można obejrzeć dwa filmy pokazujące zakulisową pracę nad słuchowiskami. Pierwszy przedstawia pracę z aktorami, natomiast drugi pokazuje jak powstawała muzyka oraz efekty dźwiękowe. 



***


Festiwal Fantastyki Pyrkon ogłosił kolejnego potterowego gościa, który pojawi się podczas tegorocznej edycji. Mowa o Michelle Gomez, która podkłada głos Minerwie McGonagall w Harry Potter: The Full-Cast Audio Editions. Standardowo będzie można liczyć na autograf, zdjęcie oraz Q&A z aktorką. Pyrkon odbędzie się od 19 do 21 czerwca na Międzynarodowych Targach w Poznaniu. 

***


Jeśli ktoś powiedziałby kilka lat temu, że Draco Malfoy stanie się noworocznym symbolem w Chinach, pewnie większość fanów uznałaby to za całkiem udany żart. A jednak - w tym roku to właśnie on robi furorę jako... nieoficjalna maskotka Księżycowego Nowego Roku.

Za całym zamieszaniem stoi sprytna gra słów. W języku mandaryńskim nazwisko Malfoy zapisywane jest jako "mǎ ěr fú". Pierwszy znak oznacza "konia", a ostatni – "szczęście" lub "błogosławieństwo". W Roku Konia takie połączenie brzmi wyjątkowo pomyślnie. W wolnym tłumaczeniu wychodzi coś na kształt "końskiej fortuny" – a to już wystarczyło, by internet zrobił swoje.

W efekcie w chińskich domach zaczęły pojawiać się dekoracje z wizerunkiem młodego Draco, granego przez Toma Feltona. Jego charakterystyczny uśmieszek zdobi czerwone noworoczne plakaty, naklejki, magnesy, a nawet ozdoby w centrach handlowych. W mediach społecznościowych krążą zdjęcia plakatów i tradycyjnych czerwonych kwadratów z napisem "szczęście", obok których pojawia się twarz Ślizgona. Niektórzy udostępniają jego zdjęcia z podpisem: Udostępnij dla pomyślności.

Swoją cegiełkę dołożyły też platformy, takie jak Taobao, gdzie sprzedawcy szybko podchwycili trend i zaczęli oferować noworoczne gadżety z Malfoyem. Fani komentują to z humorem, łącząc tradycję z magią - nie brakuje odniesień do eliksiru szczęścia Felix Felicis.


Co ciekawe, cała sytuacja dotarła również do samego Toma Feltona. Aktor udostępnił na Instagramie zdjęcie baneru z centrum handlowego w Chinach, na którym jego twarz widnieje na czerwonym tle z napisem zapowiadającym magiczne przebudzenie przyciągające obfite bogactwo. Reakcja? Jeszcze większa fala entuzjazmu w chińskich mediach społecznościowych i lawina komentarzy zachwyconych fanów.


***


Firma Hasbro ogłosiła wieloletnią umowę licencyjną z Warner Bros. Discovery Global Consumer Products, na mocy której od 2027 roku zostanie globalnym, głównym producentem zabawek ze świata Harry’ego Pottera - zarówno tych inspirowanych filmami, jak i nadchodzącym serialem HBO. W planach są m.in. lalki, figurki kolekcjonerskie, interaktywne maskotki, gry planszowe i inne gadżety. Więcej szczegółów mamy poznać jeszcze w tym roku.

Przedstawiciele Hasbro podkreślają, że świat Harry’ego Pottera idealnie wpisuje się w ich misję dostarczania zabawy na całe życie kolejnym pokoleniom fanów. Z kolei Warner Bros. Discovery zaznacza, że umowa zbiega się z 25-leciem premiery pierwszego filmu i jest kolejnym krokiem w rozwijaniu magicznego uniwersum, które wciąż przyciąga jedną z najbardziej oddanych społeczności fanowskich na świecie.

***


Warner Bros. Studio Tour London - The Making of Harry Potter ogłosiło zupełnie nową wakacyjną atrakcję zatytułowaną First Year at Hogwarts, która pozwoli fanom ponownie przeżyć magię pierwszej części filmowej serii. Rok 2026 to 25. rocznica premiery filmu Harry Potter i Kamień Filozoficzny, więc okazja do świętowania jest wyjątkowa. Od 7 maja do 7 września 2026 roku odwiedzający studio będą mogli cofnąć się do czasów, gdy Harry po raz pierwszy przekroczył próg Hogwartu.

Już na samym początku trasy będzie można przypomnieć sobie kultowy moment, kiedy profesor McGonagall nakłada Harry’emu Tiarę Przydziału. W Wielkiej Sali zawisną sztandary Gryffindoru, a nad stołami pojawią się "unoszące się" kapelusze, jakby właśnie rzucone w górę podczas radosnej uczty kończącej rok szkolny. Atmosfera będzie nawiązywać do chwili, gdy Gryffindor zdobył Puchar Domów, przerywając sześcioletnią passę zwycięstw Slytherinu.
Pokój Wspólny Gryffindoru również przejdzie metamorfozę. Zobaczymy tam nawiązanie do sceny, w której Hermiona udowadnia, jak "genialna, ale przerażająca" potrafi być, rzucając na Neville’a zaklęcie Petrificus Totalus.
Nie zabraknie też czegoś dla fanów Quidditcha. Zwiedzający poznają kulisy realizacji scen lotów na miotle i meczów, zobaczą oryginalną konstrukcję używaną podczas nagrań oraz dowiedzą się, jakie techniki filmowe wyznaczyły standard dla całej serii.

Nowością będzie pokaz Secrets of Sound Effects na Backlot Stage - audiowizualne doświadczenie odsłaniające tajniki efektów dźwiękowych i pracy techniką Foley, dzięki którym świat czarodziejów nabrał życia nie tylko wizualnie, ale i brzmieniowo.

Jedną z gwiazd pierwszego filmu był bez wątpienia Puszek - trójgłowy pies Hagrida. W ramach letniej atrakcji będzie można zobaczyć odtworzony ślad łapy stworzenia (przygotowaną przez członków oryginalnego działu efektów specjalnych) oraz słynną samogrającą harfę, która usypiała groźnego strażnika Kamienia Filozoficznego.
Pojawi się także wyjątkowa okazja do zrobienia zdjęcia przy czarodziejskich szachach z ruchomymi figurami oraz oryginalnym skoczkiem, na którym Ron poświęcił się w pamiętnej partii.
A skoro pierwszy rok w Hogwarcie, to oczywiście nie może zabraknąć zakupów na Ulicy Pokątnej. Zwiedzający będą mogli podążyć śladami uczniów, odwiedzić m.in. Ollivandera czy Magiczną Menażerię i skorzystać z rozszerzonego Paszportu Aktywności.

Z okazji rocznicy zaplanowano także specjalne wydarzenie First Year at Hogwarts - Opening Night. Uczestnicy będą mogli zobaczyć atrakcję z bliska i posłuchać osób pracujących przy powstawaniu pierwszego filmu. Bilety trafią do sprzedaży 10 marca o godzinie 10:00 na stronie Studio Tour.

***


Marzyło wam się kiedyś wcielić w rolę Madame Malkin i podejrzeć, jak naprawdę powstawały kostiumy z filmów o Harry'm Potterze? Tej wiosny będzie ku temu idealna okazja. Warner Bros. Studio Tour London - The Making of Harry Potter ogłosiło start wyjątkowych warsztatów Mastering the Magic: Costume Creation, które odbędą się w marcu i kwietniu 2026 roku.

Kostiumy w filmowej serii odgrywały ogromną rolę w budowaniu postaci i opowiadaniu historii. Wystarczy przypomnieć sobie fantazyjną suknię Luny Lovegood przypominającą choinkę albo subtelne nawiązania ukryte w kolorystyce szat Voldemorta. Teraz fani będą mogli zajrzeć za kulisy i dowiedzieć się, jak dobór tkanin, kolorów i kroju pomagał stworzyć kultowe sylwetki.

Warsztaty potrwają 45 minut i będą miały kameralny charakter - w każdej sesji weźmie udział maksymalnie 30 osób. Pod okiem ekspertów uczestnicy odkryją sekrety projektowania kostiumów i zobaczą z bliska stroje, które przeszły do historii filmowej magii. W programie m.in.: ewolucja szkolnych mundurków Hogwartu, szaty Cedrika Diggory’ego z Turnieju Trójmagicznego, imponujące, oversize’owe stroje Hagrida, detale i projekty rzadko pokazywane publicznie. Twórcy zdradzą też kilka smaczków: zaskakujący kolor kostiumu Severusa Snape’a, ukryte znaczenie płaszcza Narcyzy Malfoy czy to, jak strój Syriusza Blacka zapowiadał jego animagiczną formę. Rok 2026 to 25-lecie premiery filmu Harry Potter i Kamień Filozoficzny, dlatego warsztaty zabiorą uczestników także do samych początków - będzie można zobaczyć kostium, który Harry miał na sobie, gdy poznaliśmy go po raz pierwszy na ekranie.

Na zakończenie każdy uczestnik otrzyma pamiątkową przypinkę Mastering the Magic, a następnie zostanie zaproszony do Wielkiej Sali, by rozpocząć pełne zwiedzanie studia i odkrywać kolejne filmowe sekrety ze wszystkich ośmiu części serii.

Warsztaty odbędą się 30 marca oraz 3, 6, 10, 13 i 17 kwietnia. Sprzedaż biletów ruszyła 5 lutego 2026 na stronie Studio Tour. Wszystkie wejściówki muszą być zarezerwowane z wyprzedzeniem, a udział w warsztatach jest wliczony w cenę biletu.

***


Ogłoszono, że jesienią 2026 roku w Londynie otworzy się pierwszy flagowy sklep ze świata Harry’ego Pottera w Wielkiej Brytanii. Nowy punkt dołączy do Harry Potter Shop at Platform 9¾ jako jedyne oficjalne miejsce sprzedaży w Wielkiej Brytanii i powstanie w jednej z najbardziej kultowych lokalizacji handlowych – na Oxford Street. Sklep będzie mieścił się w budynku The Ribbon przy 134–140 Oxford Street, zajmie aż 21 000 stóp kwadratowych i rozłoży się na dwóch piętrach.

Wnętrze ma zostać przekształcone w prawdziwe magiczne emporium. Projekt będzie inspirowany ikonicznymi miejscami znanymi z książek i filmów, a na odwiedzających czekać będą interaktywne atrakcje, miejsca do zdjęć oraz ekskluzywne produkty dostępne tylko na miejscu. Ma to być obowiązkowy punkt na mapie dla fanów i turystów odwiedzających stolicę.

Karl Durrant z Warner Bros. Discovery skomentował powstanie sklepu następująco:
Harry Potter jest głęboko zakorzeniony w brytyjskiej tradycji opowiadania historii, a to przedsięwzięcie da fanom ekscytujący, zupełnie nowy sposób przeżywania tego magicznego świata w mieście, które odgrywa tak istotną rolę w tej opowieści. Oferując całkowicie nowe doświadczenie zakupowe dla miłośników Harry’ego Pottera, takie, które będzie zachwycać i dostarczać rozrywki, zapowiada się coś naprawdę wyjątkowego.

Londyński sklep dołączy do istniejących już oficjalnych lokalizacji w Nowym Jorku, Chicago i Tokio, a także wzbogaci kolekcję atrakcji w stolicy Wielkiej Brytanii, takich jak Warner Bros. Studio Tour London - The Making of Harry Potter.

***


Jak donosi Deadline, 25 lat po premierze klasycznego filmu Harry Potter i Kamień Filozoficzny, Cosm wprowadza jego całkowicie przeprojektowaną wersję w formacie Shared Reality, która zadebiutuje 7 maja w Los Angeles, Atlancie i Dallas.

Film pozostaje w oryginalnym czasie projekcji, ale został dostosowany do technologii Cosm:
  • gigantyczny zakrzywiony ekran o średnicy 87 stóp i rozdzielczości ponad 12K,
  • projekcje na ścianach bocznych i suficie, tworzące pełne, immersyjne doświadczenie wizualne,
  • możliwość odkrywania ukrytych "easter eggów", dedykowanych fanom serii,
  • tematyczne jedzenie, napoje i ekskluzywne gadżety.
Cosm współpracował wcześniej z Warner Bros. przy immersyjnych pokazach filmów Matrix oraz Willy Wonka i Fabryka Czekolady, a nowa adaptacja Harry’ego Pottera kontynuuje tę współpracę, wspieraną przez technologicznych partnerów Little Cinema i MakeMake Entertainment.

Alexis Scalice, wiceprezes Cosm ds. rozwoju biznesu i rozrywki, podkreśla znaczenie reakcji fanów:
Wiemy, że fani szukają podniesionego poziomu doświadczenia i z pewnością będą podekscytowani możliwością zobaczenia tego w formacie kinowym, więc idziemy im na rękę. Chcemy, aby ludzie chodzili do kin, bo nowe premiery są świetne, ale my oferujemy niesamowitą platformę do ponownego odkrycia klasyków.

Nowa wersja filmu to nie tylko hołd dla fanów i nostalgiczna podróż, ale także odważny eksperyment przyszłości narracji filmowej, łączący ukochany content z technologią immersyjną nowej generacji.


***


Jamie Lee Curtis wspominała spotkanie z Danielem Radcliffe’em na planie filmu Krawiec z Panamy, kiedy ten miał zaledwie dziesięć lat. Aktorzy ponownie spotkali się po latach w programie Today stacji NBC.

Curtis opowiadała, że pewnego dnia na planie Dan siedział przy basenie - nie mógł wejść do wody, bo do roli miał nałożoną sztuczną opaleniznę. Spojrzałam wtedy na niego i powiedziałam: Chwileczkę… wiesz, że wyglądasz jak ten chłopiec z okładki tej książki? Oczywiście miała na myśli książkę o Harry'm Potterze.

Jak podkreśliła, było to jeszcze zanim Radcliffe został oficjalnie obsadzony jako Harry Potter. Myślę, że wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem. Moja mama pewnie patrzyła na ciebie w stylu: Nie, nie, nie wspominaj o tym przy nim – zażartował Radcliffe, dodając, że było to jakiś czas przed jego castingiem do tej roli. 

***


Czas powoli przechodzić do serialu. Powoli, ponieważ na początku zajmiemy się wypowiedziami aktorów z filmowych adaptacji Harry'ego Pottera. Zaczniemy od Davida Thewlisa, czyli filmowego Remusa Lupina, który swoją wypowiedzią wywołał małą burzę, zwłaszcza wśród zagranicznych fanów. Aktualnie David promuje drugi sezon serialu Spryciarz, w którym gra jedną z głównych ról. A skoro promocja to wiadomo, że dziennikarze nie przegapią okazji, żeby zapytać również o nadchodzący potterowy serial. Tak więc od redakcji ScreenTime padło pytanie o to, czy aktor chciałby wrócić do roli swojej postaci albo jakieś innej w nadchodzącej ekranizacji. Odpowiedź była następująca:
Myślę, że teraz byłbym już zdecydowanie za stary, żeby zagrać swoją dawną postać i szczerze mówiąc, nie chciałabym do tego wracać. Mam już tego naprawdę dość. Zupełnie uczciwie mówiąc, trochę mnie męczy ciągłe rozmawianie o tym.
Z drugiej strony to wciąż coś miłego, bo przy Harrym Potterze chodzi głównie o dzieci. A dzieci potrafią być niesamowicie podekscytowane, zachwycone, totalnie oczarowane. I to jest bardzo fajne - móc sprawiać im radość.

Ta pierwsza część wypowiedzi stała się kluczowa, aby wszystkie portale zaczęły wywlekać ją na wierzch, pomijając całą resztę oraz też sposób, w jaki te słowa zostały wypowiedziane. W sumie to nie dziwię się obsadzie filmowej, że męczą ich już te ciągłe wypytywania o tę jedną rolę z przeszłości, a już zwłaszcza, że na koncie mają mnóstwo innych, lepszych, a dodatkowo są w trakcie promowania kolejnych.

Tak trochę będąc w temacie Davida i drugiego sezonu Spryciarza... Thomas Brodie-Sangster, który gra razem z nim w tym serialu, ujawnił dla BAFTA, że jego pierwszym castingiem było przesłuchanie do roli Rona Weasleya. Taka mała ciekawostka.

***


Wróćmy na chwilę do jednej z bohaterek poprzedniego posta, a mianowicie Katie Leung, która w ramach promocji czwartego sezonu serialu Bridgertonowie gości w różnych wywiadach. Skupimy się na dwóch, które pojawiły się w lutym i dotyczą poniekąd naszej kochanej franczyzy.

Pierwszym jest wywiad dla magazynu People. Katie została zapytana o to, jakie rady dałaby osobie, która w nowej produkcji zagra popularną uczennicę Ravenclawu, Cho Chang.
Ojej! Myślę, że trudno coś takiego powiedzieć, bo kiedy jest się w tym wieku, dopiero próbuje się wszystko poukładać i odkryć, kim się tak właściwie jest. Jako nastolatka na pewno sama nie wiedziałam, kim jestem.
Dodała też, że uważa, iż młodsze pokolenie może być dziś bardziej obeznane ze światem mediów społecznościowych.
Ogólnie rzecz biorąc, dla każdego - bez względu na to, na jakim etapie życia się znajduje - [moja rada brzmi]: po prostu bądź sobą, bo to właśnie czyni nas wyjątkowymi. I nie należy pozwalać, aby docierał do was ten cały szum innych ludzi, bo to, co już macie w sobie, jest darem i naprawdę warto się tego trzymać.

Drugi wywiad pochodzi z Entertainment Tonight i tutaj już pozwolę sobie przytoczyć całe pytanie wraz z odpowiedzią.
Twoja rola w tym serialu przypomniała nam o twoim udziale w innej globalnej franczyzie - mam oczywiście na myśli serię o "Harry'm Potterze" - gdzie grałaś Cho Chang. Jak zmieniło się twoje podejście do bycia w centrum uwagi od czasu udziału w tak wielkiej produkcji, a teraz także wejścia do świata "Bridgertonów", który również ma niezwykle oddany fandom?
Myślę, że różnica polega na tym, że jestem teraz starsza i mam trochę więcej doświadczenia, dzięki czemu widzę, że żadna z tych rzeczy nie ma aż takiego znaczenia. Trudno mi to jednoznacznie ocenić, bo wtedy byłam bardzo młoda i łatwo ulegałam temu, co ludzie o mnie mówili - głównie dlatego, że sama jeszcze nie wiedziałam, kim jestem.
Teraz czuję, że wiem, kim jestem, wiem, czego chcę i gdzie przebiegają moje granice. Dzięki temu, że lepiej znam samą siebie, potrafię też lepiej się chronić. Do pracy przy "Bridgertonach" przyszłam z bardzo zdrowym nastawieniem - skupiam się przede wszystkim na pracy i na budowaniu świetnych relacji z ludźmi na planie.
Naprawdę bardzo się cieszę, że tu jestem. I choć nie chciałabym wracać do tamtego czasu - nie dlatego, że był zły - to po prostu ogromnie dobrze jest dojść do momentu, w którym naprawdę wiesz, kim jesteś. Wciąż jeszcze to odkrywam, ale czuję, że jestem już o krok bliżej.

***


Kolejną osobą nieco zajętą promocją filmu, w którym występuje, jest Rupert Grint. Rupert, jak to Rupert, od lat konsekwentnie trzyma się z dala od wielkiego rozgłosu. Wspominając pracę nad serią o Harry'm Potterze, mówił wprost, że był to czas absolutnie dominujący w jego życiu: Lata Pottera były jedną wielką stałą. Zdjęcia do ośmiu filmów trwały niemal dekadę i, jak przyznał, był to intensywny, długi okres pracy, który sprawił, że nauczył się doceniać czas poza planem i zwykłą codzienność.

Dziś jego podejście do kariery jest dużo spokojniejsze: Uwielbiam pracować, ale równie mocno uwielbiam być w domu, spędzać czas i być tatą. Nie jestem przesadnie ambitny. Na pytanie, czy jest niechętny byciem celebrytą, odpowiedział krótko: Zdecydowanie.

Rupert otwarcie przyznał również, że komfort wybierania projektów zawdzięcza właśnie sukcesowi Pottera: Doskonale zdaję sobie sprawę z tego przywileju. To była ciężka praca, ale te filmy pozwoliły nam wybierać, co chcemy robić, a to ogromny dar. W ostatnich latach częściej pojawia się w mroczniejszych produkcjach i sam zauważył, że to pewne odejście od wizerunku Rona: To stoi w sprzeczności z ciepłem Rona.

Rupert napisał list do Alastaira Stouta, który przejmie rolę Rona w nadchodzącym serialu. Wspominając ogłoszenie nowej obsady, mówił: Kiedy ogłoszono ich nazwiska, od razu cofnęło mnie do 1999 roku. To był wtedy niesamowicie ekscytujący czas. Życzę im wszystkiego najlepszego, bo to naprawdę wspaniała przygoda. Choć to też trochę dziwne i surrealistyczne. A przecież wcale nie mam wrażenia, że minęło tak dużo czasu od zakończenia zdjęć.

Zapytany o rady dla młodych aktorów, odpowiedział: To długi etap w życiu i są momenty, kiedy naprawdę chce się z tego wyjść. To pewnego rodzaju poświęcenie, zwłaszcza gdy jest się młodym. Ale nie mam żadnych żalów. To był wspaniały czas i myślę, że będą mieli wokół siebie wielu dobrych ludzi, którzy się nimi zaopiekują.

***


Kolejnym filmowym aktorem, który w ubiegłym miesiącu dość często wypowiadał się na temat swoich odczuć na temat nowego serialu (i nie tylko!) jest Daniel Radcliffe, czyli odtwórca roli Harry'ego Pottera. Tutaj pozwolę sobie przytoczyć jego wypowiedzi z różnych źródeł. Tego naprawdę było dość sporo w ubiegłym miesiącu i też nie ukrywam, że to najgorsza część do złożenia podczas pisania tego posta.

Magazyn People ujawnił, że Dan wraz z Emmą Watson oraz Rupertem Grintem wspólnie przeżywają nadejście nowego serialu. Aktor stwierdził, że to surrealistyczne patrzeć, jak ktoś zaczyna tę podróż tyle lat później.
Myślę, że wszyscy po prostu wiemy, co czują pozostali, bo sami czujemy to samo. Patrzysz na zdjęcia tych dzieciaków i po prostu masz ochotę je złapać i przytulić. To chyba odruch, który wszyscy mamy. Kiedy masz 11 lat i coś robisz, myślisz: 'Oczywiście, że jestem wystarczająco dorosły - przecież nigdy nie byłem starszy niż teraz.' Teraz, gdy spotykam jedenastolatków, myślę sobie: 'Wow, to brzmi jak szaleństwo.' To naprawdę daje do myślenia. Szczerze mówiąc, to sprawia, że jeszcze bardziej podziwiam - i mówię im to - moich rodziców, bardziej niż siebie wtedy. Myślę sobie: 'Wow, przeprowadziliście mnie przez coś totalnie szalonego i zrobiliście to z ogromnym poczuciem humoru.' To było wielkie wyzwanie.


W rozmowie z Liamem Crowleyem ze ScreenRant, udzielonej przy okazji promocji komedii The Fall and Rise of Reggie Dinkins, Daniel odniósł się do zbliżającej się 25. rocznicy premiery filmu Harry Pottera i Kamień Filozoficzny.
Aktor zażartował na początku, że z okazji jubileuszu zamierza po prostu żyć dalej, a swojemu rozmówcy i partnerowi z planu, Tracy’emu Morganowi, wyjaśnił, że wokół filmu planowane jest jakieś świętowanie. Jednocześnie Radcliffe podkreślił, że jest bardzo, bardzo szczęśliwy, że wszyscy znów obejrzą te filmy, zaczynając od Kamienia Filozoficznego, i uważa, że kinowe wznowienie będzie dla fanów serii naprawdę świetnym doświadczeniem.
Zdradził też, że być może obejrzy pierwszą część ponownie, ale szybko dodał z uśmiechem: Wątpię. Na co Morgan zauważył, że Radcliffe nie lubi oglądać filmów z własnym udziałem i zasugerował mu, że taki powrót do Pottera mógłby obudzić nostalgię.
Może teraz, kiedy jestem już dużo starszy. Kiedyś nie oglądałem tych filmów, bo byłem w nich taki młody i trochę mnie to krępowało. Wydawało mi się to odrobinę żenujące. Ale teraz pewnie obejrzałbym je i pomyślałbym: 'O, byłem całkiem uroczym dzieciakiem'. I to już jest w porządku. Może kiedyś jeszcze obejrzę pierwszą część. 


Również na łamach ScreenRant, Daniel zaapelował do mediów, aby w przyszłości nie wypytywali nowych aktorów Harry'ego Pottera o oryginalną obsadę.
Kiedy ogłoszono obsadę tych dzieciaków, w internecie od razu pojawiło się mnóstwo głosów w stylu: ‘Musimy ich chronić!’ Jeśli naprawdę tak myślicie, to jedną z rzeczy, które możecie zrobić, jest nie pytanie ich bez przerwy o nas - o mnie, Emmę i Ruperta. Nie chciałbym być jakimś dziwnym, widmowym cieniem unoszącym się nad ich życiem. Pozwólcie im po prostu robić swoje - to będzie coś nowego, innego. Jestem pewien, że Dominic będzie lepszy ode mnie.


W rozmowie z The New York Times Daniel przyznał, że jego dziecko na razie nie kojarzy go z filmami o Potterze.
Czy mój syn wie, kim jest Harry Potter? Nie, jeszcze nie.
Opowiedział też zabawną sytuację: ktoś dał mu DVD do podpisania i płyta leżała przez kilka dni na kuchennym stole. W pewnym momencie syn stał obok, więc Radcliffe postanowił sprawdzić, czy rozpozna tatę na okładce.
Zapytałem: ‘Kto to jest?’ - chciałem zobaczyć, czy mnie rozpozna. Nie rozpoznał, co jest wspaniałe. Tak długo, jak mogę być po prostu jego tatą i nie będzie znał mnie jako kogoś innego, chcę to utrzymać jak najdłużej.
Co więcej, Radcliffe wcale nie pali się do tego, by pokazywać synowi filmy z jego udziałem. Jeśli chłopiec zainteresuje się historią, aktor wolałby puścić mu nowy serial HBO i... nie zdradzać swojego związku z oryginalną serią.
Mam nadzieję, że po prostu włączę mu ten serial i nie będzie musiał oglądać mnie w tej roli. Szczerze mówiąc, tak byłoby idealnie.
Chętniej za to sięgnąłby z synem po książki autorstwa J.K. Rowling.
Jeśli się nimi zainteresuje, to oczywiście będę mu je czytał. Ale nie zamierzam go do tego zachęcać na siłę - myślę, że i tak prędzej czy później sam je odkryje.


Myślę, że warto jeszcze przytoczyć dwa pytania, które Danielowi zadała redakcja Comicbook. Oto one:
Role superbohaterów często wiążą się z długoterminowymi kontraktami. W jaki sposób „Harry Potter” wpłynął na twoje podejście do franczyz?
To sprawiło, że mam to już za sobą. To było wspaniałe doświadczenie, ale mam wrażenie, że wiele osób, które znam, niekoniecznie szuka samej franczyzy, tylko czegoś, co da im rozpoznawalność w branży i finansową wiarygodność - taką, która pozwoli później mieć większą autonomię przy innych projektach. I, szczerze mówiąc, także stabilność finansową, by móc wybierać, w czym chce się grać, a w czym nie. Dostać to wszystko w tak młodym wieku dało mi ogromną wolność w decydowaniu o tym, co chcę robić dalej. Myślę, że bardzo łatwo jest lekceważyć franczyzy czy wielkie produkcje tego typu. A prawda jest taka, że niezwykle trudno jest zrobić je dobrze. Ludzie, którym się to udaje, mają naprawdę niesamowite umiejętności. Często patrzy się na takie plany filmowe i mówi: 'Mają budżet rzędu bilionów, więc to pewnie nic trudnego'. A to nieprawda. Wokół takich filmów działa mnóstwo sił i bardzo wiele osób chce mieć wpływ na ostateczny kształt produkcji. Jeśli jako reżyser, scenarzysta czy aktor potrafisz w takich warunkach stworzyć coś naprawdę dobrego, to jest to ogromne osiągnięcie. Chętnie kiedyś jeszcze wróciłbym do pracy przy takiej produkcji, ale na pewno nie w najbliższym czasie.

Serialowy „Harry Potter” jest już w drodze. Na ile byłeś ciekawy obsady, gdy ogłaszano kolejne nazwiska? Śledziłeś, kogo wybierają do ról?
Skontaktowali się ze mną tuż przed oficjalnym ogłoszeniem obsady. Dali nam znać, że zaraz to nastąpi. Jedyne, co zrobiłem, to powiedziałem: 'Chciałbym napisać do chłopca, który zagra Harry’ego. Kiedy będziecie mieli jego nazwisko, prześlijcie mi je. Nie potrzebuję żadnych informacji wcześniej - po prostu dajcie znać, kiedy będzie odpowiedni moment, żebym mógł do niego napisać, pogratulować mu i życzyć powodzenia.' Poza tym - niespecjalnie się w to angażowałem. Bardzo się cieszę, że pojawi się zupełnie nowa grupa ludzi, którzy będą odpowiadać na pytania o "Harry’ego Pottera". Za kilka lat zacznę sam im je zadawać.


Dan był również gościem talk show Hot Ones i ujawnił, że jedną z najgorszych ofert, jakie kiedykolwiek otrzymał w swojej karierze, była decyzja o remake’u Czarnoksiężnika z krainy Oz, w którym głównymi bohaterami miało być trio z oryginalnej serii filmów o Harry'm Potterze: Radcliffe, Emma Watson i Rupert Grint. Pomysł zrodził się w czasach świetności filmów o Potterze.
To jeden z najgorszych pomysłów, jakie kiedykolwiek słyszałem. Podczas Pottera ktoś do nas przyszedł i zaproponował, że chciałby obsadzić całą naszą trójkę, mnie, Emmę i Ruperta, w remake’u "Czarnoksiężnika z krainy Oz", w którym Emma miała wcielić się w Dorotkę. Nie pamiętam, kim miał być Rupert, ale ja miałem być lwem, który do tego znał karate.


I ostatnie! W końcu! Ależ się ten Radcliffe nam rozgadał przez ten luty. Wracając jednak to sedna! Dan zdradził, że Finn Wolfhard zrobił mu przysługę, uprzedzając go o skeczu w Saturday Night Live parodiującym Harry’ego Pottera i serial Heated Rivalry.
Radcliffe opowiedział w wywiadzie dla Rolling Stone:
Dziwnie się złożyło, że spotkałem Finna Wolfharda kilka tygodni wcześniej, zupełnie przypadkiem, i chwilę ze sobą porozmawialiśmy. A potem wysłał mi SMS-a dzień przed emisją, pisząc: ‚Hej, tak tylko żebyś wiedział, robimy skecz o Harrym Potterze.’
Aktor dodał, że jeszcze nie oglądał hitowego serialu Heated Rivalry, ale jest go bardzo świadomy.
Moja dziewczyna jest wielką fanką. Jestem pewien, że przegapiłem jakieś żarty, ale było bardzo zabawnie i słodko. Zawsze cieszę się, widząc inne wersje tego świata. To mnie rozśmiesza.


Kurtyna! Żartuję! Jedziemy dalej!

***


No nie przewidzieliście się - ponownie ten nieszczęsny Cillian Murphy. Dziennikarz z, uwaga, The Times zapytał aktora, czy ten wcieli się w tego Voldemorta czy nie. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak bardzo podskoczył Cillianowi poziom żenady, bo w końcu ileż razy można powtarzać jedno i to samo. Odpowiedź była następująca:
Kategorycznie nie. Możesz to podać jako nagłówek?

Nie trzeba było długo czekać na nową ofiarę plotek. Aktualnie fani wybrali sobie Paula Bettany'ego na serialowego Czarnego Pana. Nie dajcie się jednak nabrać na jakiekolwiek nagłówki - to tylko spekulacje, a nie potwierdzona informacja.


***


Od tej informacji rozpoczęliśmy miesiąc luty... John Lithgow podczas wywiadu na Rotterdam Film Festival wypowiedział się na temat swojej roli w serialu. I to dość obszernie. Zapytany o wypowiedzi J.K. Rowling dotyczące transpłciowości, powiedział: Traktuję ten temat niezwykle poważnie. Stworzyła niesamowitą historię dla młodych ludzi, która wdarła się do świadomości społeczeństwa. Chodzi o walkę dobra ze złem, dobroci z okrucieństwem. Uważam jej poglądy za ironiczne i niewytłumaczalne. Nigdy jej nie spotkałem, w ogóle nie jest zaangażowana w tę produkcję. Ale ludzie, którzy są zaangażowani, są niezwykli.
Denerwuje mnie, gdy ludzie sprzeciwiają się mojemu udziałowi w tej produkcji. Ale w kanonie "Pottera" nie widać śladu transfobicznej wrażliwości.  To opowieść napisana w duchu życzliwości i akceptacji. A Dumbledore to piękna rola. To była trudna decyzja. Czułem się niekomfortowo i nieszczęśliwie, widząc, jak ludzie nalegają, żebym wycofał się z tej pracy. Ostatecznie zdecydowałem się tego nie robić.
Jestem najstarszą osobą w całym tym pomieszczeniu - właśnie skończyłem 80 lat. A mimo to podpisałem kontrakt: przez następne osiem lat będę grał Dumbledore'a! Po prostu muszę się tego trzymać. Pomyślałem sobie: 'Łał! To znaczy, że dożyję 88 lat'. Mam to na piśmie.
Mimo to jedna z osób na widowni otwarcie wyraziła rozczarowanie jego decyzją. Takie rzeczy nie pomagają - powiedziała, po czym w geście protestu opuściła salę, wywołując gorącą dyskusję, która przyćmiła spotkanie poświęcone rotterdamskiej premierze filmu Jimpa z udziałem Lithgowa.
Jestem całkowicie gotów na zderzenie różnych opinii. Rozumiem to - skomentował Lithgow.

Szkoda w sumie to komentować. Osobiście nie rozumiem tej całej nagonki na osoby, które pracują nad czymkolwiek związanym z Potterem. Nie rozumiem też do końca nagonki na Jo, ale to już inna sprawa. Przykro, że aktorzy muszą się tłumaczyć z ról, które chcą zagrać. A już najbardziej w tym wszystkim śmieszne jest to, że atakują 80-letniego aktora. Na jego miejscu w ogóle bym się nie tłumaczyła.
Co do zaangażowania Rowling w serial... Owszem, na planie była może raz. W każdym razie raz udokumentowany przez media i to jeszcze tak pokątnie. Nie zmienia to faktu, że pomaga przy scenariuszach i jeśli czegoś potrzeba to służy pomocą. Nawet jeśli niektórzy nie przyjmują tego do wiadomości, to ona nadal jest matką tego uniwersum.

Jak donosi Vogue, w najbliższej przyszłości John Lithgow zamieszka w północnym Londynie razem ze swoją żoną, historyczką Mary Yeager. Podczas ponad dwugodzinnego lunchu Lithgow opowiadał o pracy nad produkcją. Aktor, który, jak sam mówił, jest trochę zarozumiały, jeśli chodzi o swoją młodzieńczość, przyznał jednak, że udział w serialu jest sporym wyzwaniem. Jest charakteryzacja, fryzura, 20-funtowe kostiumy, buty na wysokim obcasie i bardzo, bardzo długie godziny pracy. Po chwili dodał jednak z uśmiechem: Mam nadzieję, że dotrwam do imprezy z okazji zakończenia zdjęć.
Aktor z entuzjazmem opowiadał też o atmosferze na planie, którą, jego zdaniem, stworzyła showrunnerka Francesca Gardiner. Na planie pracuje około 200 młodych aktorów. To trochę jak chodzenie do najlepszej szkoły przygotowawczej – zaplecza Harry’ego Pottera. Lithgow zaznaczał, że ta energia młodej obsady pomaga zrównoważyć kontrowersje, które pojawiły się wokół produkcji, m.in. otwarte listy i wpisy w mediach społecznościowych oskarżające J.K. Rowling o transfobię. Dużą część życia spędzam w pewnej nieświadomości - mówił aktor, wyjaśniając, że reakcja opinii publicznej była dla niego zaskoczeniem. I być może to właśnie rozwścieczyło ludzi, którzy uważali mnie za bezwarunkowego sojusznika wszystkich kwestii związanych z płynnością płci. Na koniec podkreślił, dlaczego mimo wszystko zdecydował się na udział w projekcie: Ostatecznie pracuję przy projekcie opartym na niezwykłym kanonie książek, które tak wiele znaczą dla milionów ludzi.

***


Pierwszym młodym aktorem, który wyjawił nam jakiekolwiek nowe informacje na temat nadchodzącego serialu, okazał się Lox Pratt, którego aktualnie możemy podziwiać we Władcy Much, który jest dostępny na HBO Max. Lox w Harrym Potterze wcieli się w postać Draco Malfoya i dla The Hollywood Reporter zdradził co nieco na temat pracy nad serialem. 
Jak wygląda praca na planie „Harry’ego Pottera”, dołączenie do rodziny Malfoyów i współpraca z Johnnym Flynnem?
Cały plan jest naprawdę fantastyczny. Mam wrażenie, że nie da się tego w żaden sposób porównać z "Władcą Much", bo to po prostu zupełnie inny świat. To dosłownie jak porównywanie jabłek z pomarańczami - kompletnie inna rzeczywistość niż bieganie po Malezji z gołą klatką piersiową! Ale jest świetnie. Atmosfera na planie jest niesamowita.
Johnny Flynn jest wspaniały. To naprawdę wyjątkowy człowiek. Myślę, że całkiem dobrze sprawdzamy się razem na ekranie jako duet, a przynajmniej lubię tak myśleć. Poza tym to bardzo serdeczny facet i ma w sobie ogromną aurę.

Kolejnego wywiadu młody aktor udzielił dla 1883 Magazine. Tam również padły pytania o potterowy serial, bo jakby inaczej!
Grasz również Draco Malfoya w nowym serialu „Harry Potter”, który ma zadebiutować w przyszłym roku. Wiem, że niewiele można jeszcze zdradzić. Zakładam jednak, że, jak większość przyszłych widzów, widziałeś filmy albo czytałeś książki, więc istnieją już pewne oczekiwania wobec tej historii. Czy jest coś w tej adaptacji, co do tej pory cię zaskoczyło?
Myślę, że w tej wersji można zobaczyć znacznie więcej niż w książkach. One są w dużej mierze opowiadane z perspektywy Harry’ego, jakbyśmy patrzyli na świat przez jego ramię. I to jest świetne! W podobny sposób zostało to pokazane także w filmach. Natomiast, jak Francesca Gardiner i Mark Mylod podkreślali już w wywiadach, tutaj dostajemy znacznie szerszą perspektywę. Możemy zobaczyć nauczycieli w ich prywatnych pokojach, zajrzeć do ich codzienności. Widzimy też Draco w domu. Nie chcę za dużo zdradzać, ale są tam naprawdę świetne sceny, które pozwalają lepiej zrozumieć, jaki on właściwie jest.
Podobnie jak przy "Władcy Much", byłem bardzo wdzięczny za to, że mieliśmy swobodę, by głębiej eksplorować te postacie. W filmach Draco jest trochę jednowymiarowy - to taki pogardliwy czarny charakter. A przecież kryje się w nim znacznie więcej, więc trzeba zrozumieć, skąd to się bierze. W filmach można było zobaczyć tylko drobne przebłyski tego w relacji z Lucjuszem i w kilku innych momentach. Myślę, że ten serial jest naprawdę świetny i nie mogę się doczekać, aż pokażemy go widzom.

Ogromnie mnie jara, że będą rozbudowywać postacie! Serial będzie liczył 8 odcinków, co da około 8 godzin oglądania. Film Kamień Filozoficzny był jedną z dwóch najwierniejszych adaptacji powieści, a trwa około 2,5 godziny. Nie byłoby sensu w robieniu serialu, gdyby nie chcieli tego rozbudować. I chyba najbardziej czekam na te wszystkie smaczki. A z przecieków, które do tej pory otrzymaliśmy, wygląda na to, że naprawdę się przykładają. Jestem bardzo optymistycznie do tego wszystkiego nastawiona i nie mogę się już doczekać efektów! 

***


Skoro Draco miał dorzucił swoje trzy grosze, to teraz czas, aby wysłuchać, co ma do powiedzenia jego serialowy ojciec. Johnny Flynn, który wcieli się w Lucjusza Malfoya, również udzielił wywiadu dla The Hollywood Reporter.

Muszę też zapytać o „Harry’ego Pottera”, bo The Hollywood Reporter niedawno rozmawiał z Loxem Prattem, który gra twojego syna, Draco Malfoya. Powiedział, że masz „dużo aury”. Jak na razie wygląda całe to doświadczenie, zwłaszcza przy tak szalonej bazie fanów?
Ktoś wspomniał mi o waszym wywiadzie z nim i wtedy musiałem zapytać swoje dzieci, co to właściwie znaczy, bo kompletnie nie miałem pojęcia.

To bardzo dobra rzecz!
Podobno tak. Bardzo się cieszę, że mam „aurę”, i powiedziałbym dokładnie to samo o nim. To naprawdę świetny chłopak - ma w sobie coś wyjątkowego, jest bardzo sympatyczny, utalentowany i twardo stąpa po ziemi. Fajnie widzieć, że młodzi aktorzy nie muszą mierzyć się z rzeczami, z którymi prawdopodobnie musieliby się zmagać jeszcze kilka lat temu. Mam nadzieję, że to pokolenie będzie traktowane lepiej niż poprzednie.
Oczywiście wokół Jo [J.K. Rowling] pojawia się sporo różnych dyskusji. Myślę, że poruszanie się wśród tych rozmów bywa interesujące, ale to ważne rozmowy, które warto prowadzić. Ludzie pracujący przy tym projekcie są naprawdę wspaniali i tworzą wyjątkową atmosferę: showrunnerka Francesca Gardiner, Mark Mylod i pozostali reżyserzy. Widać ogromną dbałość o każdy szczegół.
Co ciekawe, w pierwszej książce praktycznie mnie nie ma, Lucjusz w ogóle się w niej nie pojawia, a jednak jestem obecny w pierwszym sezonie serialu. Dlatego zdarza się, że przychodzę na plan na jeden dzień, potem mam miesiąc przerwy, wracam i wszyscy zdążyli już zbudować między sobą bardzo silne relacje. Mimo to atmosfera jest niezwykle przyjazna i otwarta, naprawdę łatwo poczuć się tam mile widzianym.

***


W sumie zastanawiałam się, czy w ogóle wspominać o tych wywiadach, bo pochodzą one z grudnia, ale jakoś fani szum zrobili wokół nich dopiero w lutym, a ja nigdzie wcześniej o nich nie wspominałam, więc postanowiłam, że jednak zrobię to w tym poście. Janet McTeer, czyli serialowa Minerwa McGonagall, pojawiła się w grudniu w dwóch podcastach, w których została zapytana o pracę nad serialową ekranizacją.

W Pete McMurray Show wypowiedziała się następująco:
To naprawdę coś niezwykłego. Naprawdę nie potrafię tego opisać. Scenografie są niesamowite. Kostiumy są niesamowite. Praca kamer jest niesamowita. Dzieci są niesamowite. Wszyscy dorośli czarodzieje i czarownice są wspaniali. Naprawdę każdego dnia muszę się uszczypnąć, żeby uwierzyć, że to się dzieje.
Kiedy zaczynałam pracę, byłam potwornie zdenerwowana i przestraszona. Wjeżdżasz na ogromny teren, gdzie zbudowano całe to zaplecze - studia, Hogwart i całą resztę. Przemieszczasz się przez to wszystko i myślisz sobie: „Po prostu spuszczę głowę i skupię się na tym, co mam zrobić”, bo to przedsięwzięcie jest tak ogromne, że łatwo poczuć przytłaczającą presję. W końcu jestem drugą osobą, która gra profesor McGonagall, a pierwszą była jedna z moich ikon.
To trudne. A właściwie nie tyle trudne, co wspaniałe, ale jednocześnie wymagające. Chodzi mi raczej o to, że to trochę onieśmielające, bo Maggie była po prostu niesamowita. Przejęcie po niej tej roli to ogromna odpowiedzialność i na początku naprawdę mocno to czułam. Teraz jednak coraz bardziej się w tym odnajduję, bo kręcimy już od lata, więc zaczynam czuć się w tej roli coraz pewniej.

Kolejna wypowiedź pochodzi z CarneyShow Podcast:
Marka „Harry Potter” to przecież prawdziwy gigant. Czy to było onieśmielające, czy raczej pomyślałaś: „Dawajcie, wchodzę w to - przecież czytałam te książki”?
Myślę, że... właściwie robię tak, że kiedy wchodzę do studia, spuszczam głowę i skupiam się tylko na swojej pracy. Staram się nie myśleć o skali całego przedsięwzięcia ani o tym, ilu ludzi tam jest i jak ogromny jest ten projekt. Bo inaczej naprawdę można poczuć ciężar tego wszystkiego.
Szczerze mówiąc, żyję w pewnym zaprzeczeniu, jeśli chodzi o liczbę fanów „Harry’ego Pottera” na całym świecie, bo gdybym zaczęła o tym za dużo myśleć, zwyczajnie by mnie to sparaliżowało. A strach potrafi paraliżować. Dlatego próbuję patrzeć na to po prostu jak na kolejną pracę, którą mam wykonać.
Oczywiście jest jeszcze Maggie Smith, moja wielka ikona, która grała profesor McGonagall w filmach. W takiej sytuacji można tylko powiedzieć sobie: dobrze, różni aktorzy przez lata grali te same role na różne sposoby, więc ja po prostu muszę spróbować stworzyć własną wersję tej postaci.
Odpowiadając więc na twoje pytanie: jest w tym trochę jednego i trochę drugiego. To ogromna frajda. To naprawdę wspaniałe doświadczenie. Praca jest niezwykle twórcza. Scenografie są niesamowite, kostiumy są niesamowite, charakteryzacja jest niesamowita. Fandom obserwujący serial jest ogromny, a wszyscy aktorzy są po prostu fantastyczni i niezwykle utalentowani. Każdy pracuje z niesamowitym zaangażowaniem.
Dlatego staram się skupiać właśnie na tym. Bo gdybym myślała o tej drugiej stronie, o presji i oczekiwaniach, mogłabym się przestraszyć, a wtedy nie byłabym tak odważna w swojej pracy. A żeby być dobrym aktorem, trzeba mieć w sobie odwagę do eksperymentowania. Nie można się bać. Trzeba mieć odwagę naprawdę zaryzykować, a tego nie da się zrobić, jeśli cały czas próbuje się grać bezpiecznie.

***


Ostatnio, podczas podsumowania stycznia na blogu, podałam informację, że w marcu platforma HBO Max zadebiutuje w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Jak głosiło Deadline, na początku lutego odbyło się wydarzenie, zapowiadające start platformy na 26 marca. W wydarzeniu tym uczestniczył J.B. Perrette, dyrektor generalny i prezes ds. globalnego streamingu i gier w Warner Bros. Discovery, stwierdzając, że debiut serialu o Harrym Potterze będzie największym wydarzeniem streamingowym w historii HBO Max, a być może w historii streamingu w ogóle. Pod wieloma względami to numer jeden, dwa i trzy jednocześnie.
Producent „Harry’ego Pottera”, David Heyman, często podkreśla ogromną skalę tej produkcji - opowiada o rozmachu, dbałości o detale i niezwykłej precyzji w tym, co jest tworzone na planie. To wynosi jakość znaną z kina na zupełnie nowy poziom. Serial pozwala wejść głębiej w historię i opowiedzieć wątki, których nie dało się zmieścić w dwugodzinnym filmie. Casey [Bloys, przewodniczący i CEO ds. treści HBO i HBO Max] nie lubi, gdy to mówię, ale naprawdę uważam, że to będzie najważniejsze wydarzenie streamingowe tej dekady. 


26 lutego, podczas konferencji wynikowej, przedstawiciele Warner Bros. Discovery - David Zaslav oraz J.B. Perrette - mówili o potencjale nadchodzących produkcji Warner Bros. i HBO Max, a także o przyszłości globalnych kanałów liniowych Discovery. Jednocześnie podczas rozmowy dość niezręcznie unikano największego pytania, które w ostatnim czasie unosi się nad studiem. Chodzi oczywiście o przejęcie Warner Bros. Discovery przez Paramount Skydance, ale o tym za chwilę.

Perrette podkreślił, że Harry Potter jest jednym z kluczowych projektów platformy. Według planów HBO liczy na około 10 lat seriali osadzonych w świecie Harry’ego Pottera, które mają rozpocząć się w przyszłym roku.
Mamy bardzo dobrą widoczność nadchodzącej, coraz mocniejszej oferty treści, która stanowi fundament wszystkiego, co robimy.
Perrette odniósł się również do sytuacji działu gier w Warner Bros. Discovery. Przyznał, że 2025 był rokiem resetu, po tym jak dział rozproszył się, próbując rozwijać zbyt wiele marek jednocześnie i współpracując ze zbyt szerokim zestawem studiów.
W tym roku firma planuje premierę nowych tytułów, w tym gry Lego Batman oraz mobilnej produkcji osadzonej w świecie Gry o Tron, zatytułowanej Dragon Fire.
Perrette zasugerował jednak, że największe projekty dopiero nadchodzą.
Prawdziwe efekty zobaczymy w latach 2027–2028, kiedy wrócimy do niektórych z naszych największych franczyz.
Nie podał konkretnych tytułów, ale wiele wskazuje na to, że chodzi o kontynuację gry Dziedzictwo Hogwartu, która miałaby zadebiutować w podobnym okresie co serialowy Harry Potter od HBO.

***


Raczej nie mogę pominąć tego tematu, bo jest ważny jeśli chodzi o rozwój naszej franczyzy. Netflix wycofał się z dalszych negocjaji odnośnie przejęcia Warner Bros. Discovery, więc w obiegu została lepsza oferta złożone przez Paramount Skydance. Ale po kolei! W grudniu Netflix próbował przejąć WBD oferując zakup studia i biznesu streamingowego Warner Bros. Discovery po 27,75 dolarów za akcję. Pod koniec lutego Paramount Skydance podniosło swoją ofertę, proponując wykup całego Warner Bros. Discovery, w tym zmagającą się z trudnościami finansowymi kablówkę, zwiększając cenę z 30 do 31 dolarów za akcję. Zarząd WBD zaakceptował tę propozycję jako lepszą ofertę, a Netflix nie podniósł swojej oferty, co otworzyło drogę do oficjalnego ogłoszenia fuzji Paramount i WBD.

Po zakończeniu fuzji Paramount Skydance planuje połączenie serwisów Paramount+ i HBO Max w jeden wspólny serwis streamingowy. Jednocześnie Paramount chce, aby marka HBO funkcjonowała niezależnie.

Jak mówiliśmy, planujemy połączyć oba serwisy, które dziś dają nam nieco ponad 200 milionów bezpośrednich subskrybentów - powiedział podczas telekonferencji dla inwestorów David Ellison. -  Uważamy, że to naprawdę pozwala nam konkurować z liderami w tej branży. W Paramount do połowy tego roku zakończymy konsolidację naszych trzech usług w jedną zunifikowaną platformę, i zamierzamy przyjąć podobne podejście do tego połączonego serwisu w przyszłości. Wierzymy, że połączona oferta, biorąc pod uwagę ilość treści i możliwości technologiczne, pozwoli nam konkurować z największymi graczami w modelu DTC (direct-to-consumer).

Na razie nie jest jasne, jak dokładnie będzie wyglądać nowy, połączony serwis i czy HBO Max będzie jedynie kafelkiem w nowej platformie, czy zostanie w pełni zintegrowany. Ellison podkreślił jednak, że kierownictwo Paramount chce dać HBO, obecnie zarządzanemu przez Casey Bloysa, specjalne warunki, umożliwiające rozwijanie i programowanie treści bez silnej ingerencji ze strony Paramount.

Casey i jego zespół wykonują absolutnie znakomitą pracę w HBO. Jak już wspomnieliśmy, planujemy, aby HBO mogło funkcjonować niezależnie, tak aby mogło robić to, co robi znakomicie. Z naszego punktu widzenia HBO powinno pozostać HBO. Zbudowali fenomenalną markę. Są liderem w branży i chcemy, aby nadal tworzyli więcej w tym duchu. Połączenie platform pozwoli jednak, by wszystkie nasze treści dotarły do jeszcze szerszej publiczności, niż moglibyśmy osiągnąć działając osobno.

Póki co nie brzmi to źle, ale zobaczymy co czas przyniesie. Problem jest taki, że Paramount Skydance również jest zadłużone, a dodatkowo u nas nie działa platforma streamingowa Paramount+, tylko SkyShowtime, która podobno nie jest najlepiej zarządzana.

***

Powróćmy jednak do przyjemniejszych rzeczy! W lutym i na początku marca pojawiło się kilka przecieków z planu filmowego w formie zdjęć. Wśród nich znalazły się dziedziniec Hogwartu, cieplarnia, dom Flamelów, chata Hagrida, Privet Drive oraz bank Gringotta z fragmentem ulicy Pokątnej.








Mnie dziedzińce i szklarnia bardzo przypominają te, które były przedstawione w Dziedzictwie Hogwartu. Wiadomo, nie są takie same, bo sam zamek jakby nie patrzeć jest osobnym organizmem, dostosowującym się do potrzeb pokoleń, a akcja gry miała miejsce 100 lat przed wydarzeniami z książek. A jednak te wszystkie schodki, zagospodarowanie terenu są takie podobne, że aż przyjemnie się na to patrzy. To już na tym etapie wygląda lepiej niż w filmowej wersji. Dodatkowo, jak się uważnie przypatrzymy, to jeden z krzaków ma kształt orła, a więc twórcy serialu wracają do książkowego herbu domu Ravenclaw. To samo zrobiło Dziedzictwo Hogwartu.


Tutaj mamy dom Nicolasa i Perenelli Flamelów. Będą tam się odbywać jedne z wielu oryginalnych scen dodanych do serialu.

Fani na Reddicie przy pomocy map Google uzyskali też niezbyt wyraźny wgląd na plany zdjęciowe wybudowane w Studiu Leavesden. Można na nich zobaczyć uchwycony bank Gringotta z witrynami sklepów na ulicy Pokątnej, małą chatę, która może być domem Hagrida oraz Privet Drive.






W lutym za pośrednictwem Redanian Intelligence obiegła fandom informacja, że na potrzeby serialu nakręcono kilka ujęć krajobrazu z poruszającego się pociągu wzdłuż linii Kyle of Lochalsh w Szkocji. W dwóch wagonach znajdowały się kamery.



***

Przyszedł czas na najważniejsze i najbardziej emocjonujące, czyli nowe castingi! Zacznijmy od portretów. Co prawda nie znamy w tym przypadku obsady, ale wiadomo, że w serialu pojawią się profesorowie Everard oraz Dilys Derwent. Mają wystąpić w kilku odcinkach z dialogami, a to znaczy, że gabinet dyrektorów Hogwartu poznamy wcześniej niż w książkach.

W następnej kolejności redaktorzy Redanian Intelligence poinformowali nas o obsadzeniu trzech aktorów:
  • Naomi Wirthner jako Madame Malkin (syn aktorki, Frank Dillane, wcielił się w filmie Książę Półkrwi za nastoletniego Toma Riddle'a),
  • Louisa Sheltona jako starsza wersja Rona Weasleya (ta ze zwierciadła Ain Eingarp. Aktor przypomina trochę starszą wersję Alastaira Stouta),
  • Neila Edmonda jako dyrektor hotelu (chodzi o Hotel Dworcowy, w którym noc spędzili Dursleyowie wraz z Harrym).



W czwartek natomiast, z okazji Światowego Dnia Książki, oficjalnie ogłoszono casting aż 21 uczniów Hogwartu.


GRYFFINDOR:
  • Eire Farrell jako Katie Bell,
  • Asha Soetan jako Angelina Johnson (potwierdzone wcześniejsze doniesienia),
  • Orson Matthews jako Oliver Wood,
  • Serrana Su-Ling Bliss jako Alicja Spinnet,
  • Ethan Smith jako Lee Jordan.






HUFFLEPUFF:
  • India Moon jako Hanna Abbott,
  • Jazmyn Lewin jako Susan Bones,
  • Cian Eagle-Service jako Ernie Macmillan,
  • James Trevelyan Buckle jako Justyn Finch-Fletchley.





RAVENCLAW:
  • Aaron Zhao jako Terry Boot (potwierdzone wcześniejsze doniesienia),
  • Eve Walls jako Lisa Turpin,
  • Scarlett Archer jako Penelopa Clearwater,
  • Anjula Murali jako Padma Patil.





SLYTHERIN:
  • Eddison Burch jako Miles Bletchley,
  • James Dowell jako Lucjan Bole,
  • Oliver Croft jako Marcus Flint,
  • Dylan Heath jako Adrian Pucey,
  • Henry Medhurst jako Peregrine Derrick,
  • Cornelius Brandreth jako Terence Higgs,
  • Laila Barwick jako Pansy Parkinson,
  • D’Angelou Osei-Kissiedu jako Graham Montague.








Grono uczniowskie się powiększa! Brakuje jeszcze kilku osób z rocznika Harry'ego, więc mam ogromną nadzieję, że to nie koniec nowości, jeśli chodzi o młodą obsadę.

Tak propos jeszcze castingów to rozpoczął się nabór aktorów do drugiego sezonu. Podobno już odbyły się pierwsze przesłuchania w szkołach do roli Colina Creeveya. Dużo czasu upłynie, zanim otrzymamy w tej sprawie jakieś konkretne informacje.

***

I na koniec zostawiłam sobie czystą rozrywkę, czyli przegląd instagramowych zdjęć. Zacznę od Amosa Kitsona (serialowego Dudleya Dursleya), który podzielił się zdjęciami ze swojej wycieczki do Warner Bros. Studio Tour London - The Making of Harry Potter. Naprawdę uwielbiam tego dzieciaka!






Oliver Phelps (filmowy George Weasley), Gary Oldman (filmowy Syriusz Black) oraz David Bradley (filmowy Argus Filch) spotkali się na meczu. Dopisek pod zdjęciami brzmiał: Kilka przyjaznych twarzy na dzisiejszym meczu piłkarskim.



Tom Felton (filmowy Draco Malfoy) przyszedł wesprzeć Daniela Radcliffe'a na Broadwayu w jego nowym przedstawieniu. Tom pod zdjęciem napisał: Z miotły na Broadway.




India Moon (serialowa Hanna Abbott) przywitała się z fanami, publikując zdjęcie w puchońskiej bluzie oraz wizerunkami postaci, w którą się wcieli.



Asha Soetan (serialowa Angelina Johnson) wrzuciła natomiast zdjęcie zrobione razem z Eire Farrell (serialową Katie Bell) oraz Serraną Su-Ling Bliss (serialową Alicją Spinnet) z dopiskiem: Moje gryfońskie dziewczyny.



Dylan Heath (serialowy Adrian Pucey) udostępnił przyjaźniejsze zdjęcie drużyny ze Slytherinu.



Henry Medhurst (serialowy Peregrine Derrick) wrzucił na stories wspólne zdjęcie z Oliverem Croftem (serialowym Marcusem Flintem) z ich wizyty w Warner Bros. Studio Tour London - The Making of Harry Potter. Takie tam rozrywki po robocie.


***

Koniec! Gratuluję dobrnięcia do końca tego długiego posta. Mam wrażenie, że był o wiele bardziej wyczerpujący niż poprzedni. Muszę się przyzwyczajać, bo to dopiero początek. A to wszystko mnie tak jara, że nie chcę nic przegapić. Zanim sobie pójdziecie to osoby mieszkające we Wrocławiu lub okolicach zachęcam do brania udziału we wtorkach dla fanów Harry'ego Pottera w Mixturium, ktore potrwają do końca marca. To fajna okazja aby poznać  nowych ludzi, którzy kochają magiczny świat tak jak Wy. Szerzcie miłość do serii i do przeczytania następnym razem!

0 komentarzy:

Prześlij komentarz


Art w nagłówku jest autorstwa Donalda Lemke i pochodzi z Harry Potter Diagon Alley Collectible Set.